Baza wiedzy

451 gatunków pająków hodowlanych. Szukaj po nazwie albo przeglądaj wg grupy.

Latrodectus hasselti: czerwony pasek i czarna lista

Grupa🕷️ Ptasznik
Tryb życia🌍 Naziemne
TrudnośćZaawansowany
Region📍 Australia
RodzajLatrodectus

Wyobraź sobie, że robisz zakupy w supermarkecie, sięgasz po kiść australijskich winogron i natrafiasz na pajęczynę. A w niej, skulona w kącie opakowania, siedzi mały czarny pająk z czerwoną kreską na grzbiecie. Brzmi jak miejska legenda, ale Latrodectus hasselti naprawdę wielokrotnie trafiała na sklepowe półki właśnie w ten sposób. To gatunek tak silnie synantropijny, tak mocno związany z ludzkim otoczeniem, że potrafi odbyć podróż z Australii do Japonii praktycznie jako pasażer na gapę. I choć w Polsce jej hodowla jest całkowicie zakazana bez specjalnych uprawnień, warto wiedzieć, z czym mamy do czynienia.

Kto to jest i skąd przybywa

Latrodectus hasselti, znana po polsku jako wdowa australijska, pochodzi naturalnie z Australii i Nowej Zelandii. Jej zasięg obejmuje również część Azji Południowo-Wschodniej. Z biegiem lat skolonizowała kolejne tereny i dziś uchodzi za gatunek inwazyjny w Nowej Zelandii i Japonii. Przyczyniło się do tego właśnie owo mocne przywiązanie do ludzkich siedlisk: tam gdzie są miasta, zabudowania, magazyny i skrzynki z owocami, tam prędzej czy później pojawia się wdowa australijska.

Warto od razu prostować powszechną medialną pomyłkę. "Czarna wdowa" to wyłącznie Latrodectus mactans, gatunek północnoamerykański. Nazywanie hasselti "czarną wdową" to błąd, który nieustannie powiela prasa i telewizja. Nasza bohaterka zasługuje na własną, poprawną nazwę.

Wygląd

Samica wdowy australijskiej jest zaskakująco niepozorna pod względem rozmiarów: jej ciało mierzy około 1 cm. Ale to, czego jej brakuje w gabarytach, nadrabia sygnałem wizualnym. Jest intensywnie czarna, z wyraźnym czerwonym lub pomarańczowym paskiem biegnącym przez grzbiet odwłoka. To klasyczny aposematyzm w czystej postaci, ostrzeżenie ze świata przyrody: jestem tutaj, widzisz mnie, nie dotykaj. Chelicery, czyli żuwaczki, są stosunkowo małe, co paradoksalnie zaskakuje przy gatunku o tak potężnym jadzie.

Samce są znacznie mniejsi i osiągają zaledwie około 5 mm. Dymorfizm płciowy jest tu bardzo wyraźny: patrząc na parę obok siebie, można odnieść wrażenie, że to dwa całkowicie różne gatunki.

W terrarium

Tu muszę powiedzieć wprost: w Polsce Latrodectus hasselti figuruje w rozporządzeniu o zwierzętach stanowiących zagrożenie dla ludzi i środowiska (załącznik 2). Prywatna hodowla tego gatunku jest tu nielegalna. Dozwolona wyłącznie w placówkach naukowych i ogrodach zoologicznych z odpowiednimi uprawnieniami. Wdowa australijska należy do pięciu gatunków z rodzaju Latrodectus objętych tym zakazem, a kryterium doboru do listy jest proste: wszystkie pięć mają udokumentowane przypadki śmierci człowieka po ukąszeniu.

Jeśli spotykasz ten gatunek w warunkach profesjonalnych, pamiętaj, że pochodzi z ciepłych, często suchych środowisk miejskich Australii. Silna synantropijność oznacza przyzwyczajenie do zakamarków, skrzynek, opon, stosów desek i wszystkiego, co daje zaciszne schronienie blisko ludzkiej działalności. W naturze doskonale radzi sobie tam, gdzie my przechowujemy, składujemy i zostawiamy rzeczy bez nadzoru.

Temperament i trudność hodowli

Tu czeka miłe zaskoczenie dla kogoś spodziewającego się agresywnego potwora: wdowa australijska nie atakuje ludzi z własnej woli i nie postrzega człowieka jako zdobyczy. Gdy poczuje się zagrożona, na przykład gdy ktoś spróbuje ją dotknąć palcem, stosuje obronę bierną. Unosi i opuszcza ciało na nogach w charakterystycznym ruchu wachlarzowym, wyrzucając przy tym lekką, kleistą sieć mającą zdezorientować napastnika. Jeśli to nie pomaga, po prostu ucieka. Agresja to dla niej ostateczność.

Ale to nie zmienia faktu, że jej jad należy do poważniejszych w świecie pająków. Silna neurotoksyna wywołuje stan zwany latrodektyzmem: bóle i skurcze mięśni, nadciśnienie, w najcięższych przypadkach zagrożenie życia. Dzieci, ze względu na masę ciała, są szczególnie narażone. W samej Australii notuje się około 2000 ugryzień rocznie. Jednak od 1956 roku, kiedy opracowano skuteczne antidotum, nie odnotowano ani jednego zgonu. To ważna informacja: gatunek niebezpieczny, lecz przy dostępie do pomocy medycznej nie beznadziejny.

Właśnie ta kombinacja silnego jadu, historii ofiar śmiertelnych sprzed ery antidotum i statusu gatunku inwazyjnego sprawiła, że wdowa australijska skończyła na polskiej liście zakazanej. Hodowcy mogą ją podziwiać wyłącznie zza szyby na wystawach zoo lub ze zdjęć. I szczerze? Przy tym gatunku to całkowicie wystarczy.


Latrodectus hasselti. Zasięg: Australia, Nowa Zelandia, Azja Południowo-Wschodnia; gatunek inwazyjny w Nowej Zelandii i Japonii.