Latrodectus hesperus: zachodnia wdowa, która nie chce cię ugryźć
Wyobraź sobie pająka, którego sama nazwa wywołuje dreszcze u połowy znajomych: czarna wdowa. Błyszcząca, czarna jak smoła, z tą charakterystyczną czerwoną klepsydrą na brzuchu. A teraz wyobraź sobie, że ten sam pająk siedzi spokojnie na dłoni hodowcy, kompletnie ignorując fakt, że mógłby kogoś ugryźć. Bo właśnie taki jest Latrodectus hesperus, zachodnia czarna wdowa z zachodnich Stanów Zjednoczonych, i jedno z większych nieporozumień w świecie hodowli egzotycznych pajęczaków.
Kto to jest i skąd pochodzi
Latrodectus hesperus przez długi czas był traktowany jako ten sam gatunek co słynna Latrodectus mactans, wschodnia czarna wdowa. Dopiero późniejsze badania wyodrębniły go jako osobny gatunek, a angielska nazwa "Western Black Widow" mówi wszystko o jego zasięgu: zachodnie Stany Zjednoczone. Co ciekawe, w naturze ten pająk wcale nie unika człowieka, wręcz przeciwnie. Bardzo chętnie zasiedla tereny zurbanizowane, budynki, ogrodzenia, zakamarki w pobliżu ludzkich siedzib. W pewnym sensie to sąsiad, którego prawdopodobnie nigdy nie zauważyłeś.
Systematycznie L. hesperus należy do rodziny Theridiidae, czyli omatnikowatych (zwanych też omacnicowatymi). To ta sama rodzina, co nasze krajowe pająki z rodzaju Steatoda, które nieraz możesz spotkać w piwnicy czy w garażu. Różnica? Klepsydra i reputacja.
Wygląd
Samica jest całkowicie czarna, błyszcząca, z wyraźnym czerwono-pomarańczowym ornamentem na spodzie odwłoka w kształcie klepsydry. Ornament bywa nieco słabiej nasycony niż u L. mactans, ale rozróżnienie między gatunkami gołym okiem to wyzwanie nawet dla doświadczonego oka. Rozmiar budzi pewne zaskoczenie u osób, które spodziewają się potwora: to stosunkowo niewielki pająk, zdecydowanie nie "ogromny pajęczak". Chelicery są małe, co ma bezpośrednie znaczenie przy ocenie ryzyka ukąszenia. Charakterystyczna poza spoczynkowa wygląda dość osobliwie: dwie przednie pary nóg wyciągnięte do przodu, trzecia, najmniejsza para schowana pod ciałem, czwarta rozłożona po bokach.
W terrarium
Latrodectus hesperus nie potrzebuje dużo. Małe szklane pojemniczko, odrobina drobnego substratu na dnie, jakiś punkt zaczepienia dla sieci (kawałek kory, gałązka, fragment liścia palmy) i pająk sam sobie zorganizuje resztę. Nie wymaga rozbudowanej kryjówki ani skomplikowanego wyposażenia. Jedyne, co naprawdę robi, to oplata całą dostępną przestrzeń nieregularną, trójwymiarową siecią. Sieć jest, powiedzmy to wprost, niechlujawa. Chaotyczna, wielopłaszczyznowa, absolutnie niefunkcjonalna z ludzkiego punktu widzenia. Z pajączkowego jednak działa świetnie.
Gniazdo buduje chętnie bezpośrednio pod pokrywką pojemnika, więc podczas otwierania warto zachować spokój i patrzeć, gdzie się wchodzi. Jeśli chodzi o warunki, gatunek jest niewymagający, pochodzi w końcu z terenów gdzie klimat bywa różnorodny i potrafi sobie radzić bez precyzyjnych regulacji mikroklimatu.
Karmienie to jeden z bardziej widowiskowych aspektów hodowli. Po wprowadzeniu ofiary do terrarium atak następuje niemal natychmiast. Pająk chwyta, na przykład nimfę karaczana, i owija ją nićmi z kądziołków przędnych, pracując obiema przednymi parami nóg. Nagrane w zwolnionym tempie karmienie robi autentyczne wrażenie. Ofiara znika w ciągu około dwóch godzin.
Temperament i trudność hodowli
Tu zaczyna się największe nieporozumienie wokół tego gatunku. L. hesperus jest kompletnie nieagresywny. Nie goni, nie skacze, nie atakuje. Poza siecią staje się wręcz bezradny, bo na płaskich powierzchniach porusza się bardzo nieporadnie. Doświadczeni hodowcy opisują go jako "zwykłego śmieciarskiego pająka", bardziej podobnego temperamentem do krajowych Steatoda niż do pteraszników czy pająków-myśliwych pokroju Heteropoda.
Ryzyko ukąszenia przy normalnej obsłudze jest minimalne, głównie przez samą anatomię: chelicery są na tyle małe, że skuteczne wbicie ich w skórę wymagałoby mocnego przyciśnięcia pająka do ciała. Mimo to hodowcy zdecydowanie odradzają branie go na ręce: jad ma, jest silny, i nie ma sensu kusić losu.
Ważna informacja prawna: L. hesperus jest w Polsce w pełni legalny bez żadnych zezwoleń. To zasadnicza różnica względem jego kuzyna L. mactans (czarnej wdowy sensu stricto), który figuruje w polskim rozporządzeniu o gatunkach niebezpiecznych i wymaga stosownych pozwoleń. Z całego rodzaju Latrodectus, liczącego około 31 gatunków, tylko pięć objętych jest polskimi regulacjami. Zachodnia czarna wdowa do nich nie należy.
Dla kogo jest to pająk? Dla każdego, kto chce mieć w kolekcji coś z reputacją i charakterem, bez faktycznego ryzyka związanego z naprawdę trudnymi gatunkami. Perełka dla tych, którym wystarczy obserwowanie, a nie kontakt z pazurami.
Latrodectus hesperus. Rodzina: Theridiidae (omatnikowate). Zasięg: zachodnie Stany Zjednoczone, tereny zurbanizowane i naturalne.