Trichonephila inaurata: złota prządka z wysp Oceanu Indyjskiego
Wyobraź sobie sieć rozpiętą między wentylatorem a wazonem, rosnącą do półtora metra średnicy, z jedwabiem tak wytrzymałym, że oderwanie go od skóry sprawia realny problem. A na środku tej sieci siedzi ona: duża, masywna i absolutnie niespiesząca się nigdzie. Prządka madagaskarska to jeden z tych pająków, które na giełdzie terrarystycznej zatrzymują krok każdego przechodnia, nawet zupełnie niezwiązanego ze światem terrarium.
Skąd przybywa ta piękność?
Trichonephila inaurata nie jest endemitem Madagaskaru, choć polska nazwa sugeruje wyłączność wyspiarską. Gatunek zamieszkuje wschodnią i południową Afrykę, a jego zasięg obejmuje przede wszystkim wyspy: Mauritius, Madagaskar i Seszele. To typowo wyspiarskie środowisko ukształtowało pająka, który potrafi budować naprawdę monumentalne konstrukcje, gdy przestrzeń nie jest problemem. Rodzaj Trichonephila jest przy tym rozległy: łącznie z gatunkami z rodzaju Nephila klasyfikuje się dziś 36 gatunków, obecnych nie tylko w Afryce, ale i w Ameryce Południowej czy Australii. W Polsce prządka pojawia się regularnie na giełdach terrarystycznych i jej cena nie jest zaporowa: na krakowskich targach dorosłą samicę można kupić za około 220 zł.
Wygląd, który robi robotę
Samica prządki madagaskarskiej nie wygląda jak pająk, który miałby siedzieć cicho w kącie. Masywny, gruby odwłok z ozdobną ornamentacją, karapaks w białe czarne kropki, nogi czerwono-czarne z charakterystycznymi zgrubieniami na tylnych parach. Spód ciała czarny z żółtymi i białymi akcentami. Wzór na odwłoku niektórzy opisują jako „czaszkowaty" i rzeczywiście: patrząc w odpowiednim świetle, trudno zaprzeczyć. Do tego jedwab o wyraźnie żółtawym zabarwieniu, wywołanym niezidentyfikowanym związkiem chemicznym w gruczołach przędnych. Samica należy do rodziny Araneidae i mieści się w tej samej grupie co znane wszystkim krzyżaki i argentynki.
Teraz samiec. To zupełnie inny świat. Rozstaw odnóży około 3 cm, ciałko poniżej 1 cm, ubarwienie czarno-czerwone. Przy samicy wygląda jak nieporozumienie. Dymorfizm płciowy w tym gatunku to ekstremum nawet jak na standardy pająków sieciowych.
W terrarium (i poza nim)
Prządka madagaskarska nie potrzebuje bogatego wystroju. Potrzebuje przestrzeni i wentylacji, i to są jej dwa twarde wymagania. Drewniana woliera z szybą z jednej strony i siatką z pozostałych sprawdza się świetnie: pająk dostaje przepływ powietrza, a hodowca widok na to, co się dzieje w sieci.
Część hodowców idzie jednak krok dalej i decyduje się na wolny wybieg w pokoju. To opcja, która ma swoje uroki: prządka wybiera sobie miejsce (najchętniej narożnik pod sufitem lub okolice lampy), buduje sieć i zostaje tam. Przez cały tydzień, bez próby ucieczki, bez przeciskania się przez kratki wentylacyjne. Jeden z hodowców relacjonuje, że po weekendowej nieobecności zastał ją dokładnie tam, gdzie ją zostawił, tylko nieco wyżej. Wada wolnego wybiegu jest czysto praktyczna: gdy masz gości, musisz ją skądś ściągnąć, co nie należy do najłatwiejszych czynności. Dodatkowy bonus free-range: pająk defekuje niezwykle rzadko, więc sprzątania przy lampie jest niemal zero.
Sieć dorosłej samicy osiąga do półtora metra średnicy. Jedwab jest tak wytrzymały, że wytrzymuje porównanie ze stalowym drutem o tym samym przekroju, a odnotowano przypadki schwytania w sieci dużych ćm, ptaków i nawet nietoperzy. Przy zmianie orientacji klatki o 90 stopni pająk samodzielnie przeszedł na drugą stronę sieci, ustawiając się poprawnie względem grawitacji: wie, gdzie jest „dół".
W kwestii wilgoci wystarczy codzienne zraszanie, które samica przyjmuje bardzo chętnie. Karmienie odbywa się karaczanami tureckimi lub świerszczami, a latem można rozważyć owady latające. Jeśli samica akurat nie atakuje ofiary wpadającej do sieci, można podać ją bezpośrednio na chelicery. Cały proces jedzenia, jak to ujął jeden z hodowców, jest po prostu majestatyczny.
Temperament i trudność hodowli
Na sieci prządka to asasyn. Na płaskiej powierzchni to niepewny gość na śliskim chodniku, nielubiący ani podłogi, ani gładkich ścian. Gdy poczuje się zagrożona w sieci, stosuje charakterystyczne „telepanie", czyli szybkie wytrząsanie całego ciała, które ma odstraszyć intruza. Przy spokojnym kontakcie z człowiekiem nie wykazuje agresji: samica traktuje skórę jak kolejne podłoże do przyczepiania nici i spokojnie siedzi na ręce.
Jad prządki jest neurotoksyczny i śmiertelny dla owadów, ale dla człowieka nie stanowi żadnego realnego zagrożenia. Ugryzienie może co najwyżej powodować chwilowy ból i opuchliznę, na poziomie reakcji po użądleniu osy. Chelicery są duże i zdolne do ugryzienia, lecz przy spokojnym obchodzeniu się z pająkiem ryzyko jest minimalne.
Gatunek jest polecany hodowcom z pewnym doświadczeniem w hodowli pająków sieciowych. Nie dlatego, że jest trudny w obsłudze, lecz dlatego, że wymaga odpowiedniej przestrzeni i podejścia innego niż przy ptasznikach. Ważna przestroga praktyczna: rośliny z rodzaju Schefflera są dla tego pająka toksyczne.
Trichonephila inaurata. Rodzina: Araneidae. Zasięg: wschodnia i południowa Afryka, Madagaskar, Mauritius, Seszele.