Phormingochilus rufus: Zjadła kokon i zrobiła nowy
Wyobraź sobie, że zaglądasz do terrarium pewnego ranka i widzisz, że zrobiło się jakoś... bielej. W nocy ktoś zapędził się z jedwabiem. Następnego dnia jest jeszcze bielsza, pojutrze tylna ścianka ledwo prześwituje przez gęstą warstwę pajęczyny. Nie awaria, nie choroba, nie błąd hodowlany. Phormingochilus rufus po prostu szykuje podłoże dla swoich dzieci i robi to z iście architektoniczną starannością.
Kto to jest i skąd ten charakter
Phormingochilus rufus to ptasznik nadrzewny, który w naturalnym środowisku preferuje życie w górze: w szczelinach kory, dziuplach, gęstwinie gałęzi. Samica zakłada norę i starannie maskuje jej wejście jedwabiem, tworząc ukryte, dobrze uszczelnione schronienie. Ten tryb życia kształtuje nie tylko zachowanie w terrarium, ale też strategię rozmnażania, zupełnie inaczej zorganizowaną niż u wielu ptaszników naziemnych. Właśnie dlatego Phormingochilus rufus trafia na listy gatunków wyjątkowych nawet wśród kolekcjonerów z dużym stażem.
Wygląd
Nazwa gatunkowa jest tu skromną, ale konkretną wskazówką: rufus po łacinie znaczy rudy, czerwonawy. Ciepłe odcienie brązu i rudości to znak rozpoznawczy tego gatunku. Szczegółowy wygląd konkretnych okazów, ze zdjęciami na różnych etapach wzrostu, warto zweryfikować w galeriach hodowlanych lub na profilach hodowców śledzących ten gatunek na Instagramie i w grupach tematycznych.
W terrarium
Terrarium dla P. rufus powinno być zorientowane pionowo, z odpowiednią wysokością, kilkoma poziomami dekoracji i miejscem na jedwabne schronienie w górnej strefie. Samica szybko zaznacza swoje terytorium: oplata gałązki, przykrywa dostępne elementy korą pajęczyny, szczelnie zamyka wejście do kryjówki. Aktywne budowanie to wyraźny sygnał dobrostanu. Pająk, który pracuje z jedwabiem, to pająk, który czuje się bezpiecznie.
Specyficznych wymagań temperaturowych ani wilgotnościowych dostępne obserwacje hodowlane dla tego gatunku nie precyzują. Przy doborze parametrów najlepiej opierać się na bieżących rekomendacjach z dedykowanych społeczności hodowlanych lub sprawdzonych opracowaniach dla gatunków o podobnym trybie życia.
Żywienie przebiega standardowo: owady karmowe dobrane rozmiarem do kondycji pająka, bez żadnych szczególnych wymagań dietetycznych opisanych dla tego gatunku.
Rozmnażanie: kokon zjedzony, kokon nowy, sypialnia z jedwabiu
I tu zaczyna się ta historia, która robi wrażenie nawet na osobach z solidnym stażem hodowlanym.
Po kopulacji samica złożyła kokon pierwotny. Trzy dni później go zjadła. Większość hodowców w tym miejscu zaczyna planować kolejne spotkanie pary. Phormingochilus rufus ma jednak własny plan. Bez dodatkowej kopulacji, z materiału genetycznego zachowanego z tej samej wylinek, samica złożyła kokon wtórny. Zapłodniony, z ciemnymi nimfami drugimi w środku.
Robienie kokonów wtórnych bez ponownego zapłodnienia zdarza się u ptaszników, ale obserwacje wskazują, że jest to zjawisko wyraźnie częstsze właśnie u gatunków nadrzewnych. Zdolność do przechowania materiału genetycznego i ponownego jego użycia bez ryzyka drugiego spotkania z samcem to ewolucyjnie eleganckie rozwiązanie, szczególnie przydatne w środowisku, gdzie znalezienie partnera jest trudniejsze niż na otwartym gruncie.
Kiedy maluchy zbliżają się do opuszczenia kokonu, samica wchodzi w tryb intensywnej pracy. Około tygodnia przed wylęgiem zaczyna oplatać całe terrarium. Pajęczyna pojawia się na ściankach, dekoracji, podłożu. Terrarium bieleje z dnia na dzień, staje się gęste jak owinięta folią paczka. To konkretny sygnał dla hodowcy: nimfy drugie siedzą w kokonie i lada chwila wyjdą na świat. Samica dosłownie przygotowuje dla nich jedwabny dywan pod pierwsze kroki.
Temperament i trudność hodowli
Phormingochilus rufus nie jest gatunkiem dla osób zaczynających przygodę z ptasznikami. Jako gatunek nadrzewny potrafi być szybki i nieprzewidywalny podczas prac porządkowych. To samo w sobie nie byłoby jeszcze wyjątkowe. Wyjątkowe jest zachowanie podczas próby dopuszczenia.
Jeden z hodowców opisał sytuację, w której samiec podczas kopulacji lub bezpośrednio po niej ugryzł samicę w opistosomę od spodu. Zachowanie całkowicie niespodziewane, bo agresja samca wobec samicy w tej fazie nie jest typowym scenariuszem, którego hodowca się spodziewa i na który się przygotowuje. Samica przeżyła i, jak relacjonuje autor obserwacji, "ma się cudownie". Sytuacja jednak jasno pokazuje, że dopuszczanie tej pary wymaga uwagi, szybkich rąk i gotowości do natychmiastowej interwencji.
Kto zna sygnały behawioralne tego gatunku i potrafi je czytać, ten ma za to przyjemność obserwowania jednego z bardziej intrygujących procesów w hodowli ptaszników. Biały jedwabny namiot w terrarium tydzień przed wylęgiem to widok, który zapamięta się na długo.
Phormingochilus rufus. Gatunek nadrzewny.