Chilobrachys devamata: psychodeliczny skarb z południa Indii
Wyobraź sobie pająka, którego odwłok wygląda jak kawałek fioletowego aksamitu obtoczony metalicznym pyłem. Kamera go nie uchwyli, filtry w telefonie kapitulują, a każdy kto widział go na żywo, wraca do domu z jedną myślą: muszę go mieć. Chilobrachys devamata przez lata krążył w rozmowach terrariowców jako obiekt westchnień niedostępny niczym bilet na koncert, który już dawno się wyprzedał. Dziś jest w hodowli, choć cenowo i charakterologicznie nadal daje do myślenia.
Skąd przychodzi ten niebieskofioletowy nieznajomy
Gatunek pochodzi z południowych Indii i taksonomicznie jest wyjątkowo młody: opisany zaledwie w 2014 roku pod nazwą Trigmopeus psychedelicus, która nie pozostawia wątpliwości co do motywacji naukowców. Nazwa polska, nasypiec psychodeliczny, jest równie dosadna i równie trafna.
W naturze Chilobrachys devamata zamieszkuje skarpy nad potokami w wilgotnym klimacie tropikalnym. Żyje w norach, ale żadną miarą nie jest samotnikiem z wyboru, bo sąsiedztwo jego kolonii bywa bardzo gęste. Każda nora należy do jednego osobnika, jednak niedaleko zawsze znajdzie się kolejna i kolejna. To quasi-grupowe życie w skarpie to ciekawostka, bo wśród ptaszników samotnicze przyzwyczajenia są raczej normą, nie wyjątkiem.
Wygląd, który sprawia kłopot fotografom
Młode osobniki i sub-adultery to prawdziwy pokaz koloru: niebieski, purpurowy, fioletowy, wszystko razem w jednym pająku. Z wiekiem niebieski ustępuje, ale dorosłe samice zachowują intensywny, metaliczny połysk odwłoka w odcieniu fioletowo-zamszowym. To ten typ koloru, który robi wrażenie dopiero w odpowiednim świetle i pod odpowiednim kątem, dlatego zdjęcia krążące w sieci rzadko kiedy oddają rzeczywistość. Osoby, które trzymały tego pająka w rękach (a raczej obserwowały przez szybkę z szacowną odległością), mówią wprost: kamera po prostu sobie z tym nie radzi.
Samce wyglądają zupełnie inaczej, bo jak to u ptaszników bywa, są smuklejsze i po ostatnim linieniu stają się wyraźnie skromniejsze wizualnie. Hodowcy mawiali o nich bez szczególnego zachwytu, porównując sylwetkę do szczotki do czyszczenia lufy. Uroda jest więc przywilejem samic.
W terrarium
Jeśli liczysz na to, że będziesz codziennie podziwiać swojego nowonabytek, Chilobrachys devamata szybko zweryfikuje te oczekiwania. Kilka dni po osiedleniu się w nowym pojemniku pająk kopie pełną podziemną norę i znika. Nie na chwilę, nie na tydzień, tylko w zasadzie na zawsze. Jeśli go zobaczysz, to albo przy przekładaniu terrarium, albo w rzadkich chwilach nocnych polowań, kiedy wychyli się przy wejściu do nory, żeby chwycić wędrującego świerszcza.
Terrarium powinno odzwierciedlać naturalne środowisko tego gatunku: wyższy pojemnik z grubą warstwą podłoża do kopania (co najmniej tyle, ile wynosi rozpiętość odnóży pająka, najlepiej więcej), stała wilgotność odpowiadająca tropikalnemu klimatowi i dostęp do wody. Skarpowe pochodzenie devamaty podpowiada, że podłoże powinno trzymać kształt i umożliwiać stabilne kopanie korytarzy. Temperatura pokojowa w polskich warunkach jest w zupełności wystarczająca, choć optymum plasuje się w okolicach 24-28 stopni Celsjusza.
Żywienie nie jest szczególnie wymagające: świerszcze, karaczany, inne owady odpowiednie do rozmiaru pająka. Kłopot polega na tym, że ciężko stwierdzić, kiedy pająk jadł ostatni raz, bo całość odbywa się w podziemnej ciemności.
Temperament i trudność hodowli
Nasypiec psychodeliczny to nie jest pająk dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z ptasznikami i liczy na spokojnego lokatora. Chilobrachys devamata jest bardzo defensywny i przy tym wyjątkowo szybki, co w praktyce oznacza, że każda interwencja w terrarium wymaga czujności, spokoju i pęsety jako obowiązkowego wyposażenia. Pająk nie atakuje bez powodu, ale próg jego tolerancji na zakłócenia jest wyraźnie niski, a szybkość reakcji robi wrażenie nawet na doświadczonych hodowcach.
To gatunek polecany osobom, które mają już za sobą przynajmniej kilka innych ptaszników i rozumieją, że terrarium z norowcem to bardziej instalacja artystyczna niż interaktywna ekspozycja.
Co mówi cena
L1, czyli maleńkie osobniki po pierwszym linieniu, kosztują od 130 do 160 złotych w zależności od hodowcy. Podrośnięta samica w stadium sub-adult to już wydatek rzędu 800 złotych. Cena odzwierciedla historię gatunku: przez lata był świętym Graalem w hobby terrariowym, obiektem który wszyscy znali z opisów i zdjęć, ale niewielu mogło realnie nabyć. Dzisiaj jest dostępny, ale status wyjątkowości ma nadal zapisany w DNA.
Kto patrzy na te liczby z wahaniem, niech pamięta jedno: żadne zdjęcie nie oddaje tego fioletowego metalicznego połysku. Niektóre rzeczy trzeba zobaczyć na żywo.
Chilobrachys devamata. Rodzina: Theraphosidae. Zasięg: południowe Indie.