Baza wiedzy

451 gatunków pająków hodowlanych. Szukaj po nazwie albo przeglądaj wg grupy.

Encyocratella olivacea: żółty skarb z wulkanu Meru

Grupa🕷️ Ptasznik
Tryb życia🌳 Nadrzewne
TrudnośćZaawansowany
Region📍 Afryka
RodzajEncyocratella

Wyobraź sobie ptasznika, którego całe znane środowisko naturalne mieści się na jednym stoku jednego wulkanu. Żadnych innych lokalizacji, żadnych kolonii za górą. Tylko Meru, park Arusha i kilka hektarów górskiego lasu deszczowego na wysokości między dwa tysiące a dwa tysiące siedemset metrów nad poziomem morza. Taki jest właśnie świat Encyocratella olivacea, zwanej przez angielskojęzycznych hodowców Usambara Black-femured Baboon. Rarytas w każdym calu i zwierzę, które przez lata było praktycznie nieosiągalne dla przeciętnego hobbysty.

Jeden wulkan, jeden gatunek

Góra Meru to aktywny wulkan w sercu tanzańskiego Parku Narodowego Arusha. Popioły wulkaniczne przez tysiąclecia kształtowały tamtejsze podłoże i mikroklimat, tworząc biotop tak specyficzny, że wykształciły się w nim gatunki nieznane nigdzie indziej na Ziemi. E. olivacea jest jednym z nich, endemitem w pełnym tego słowa znaczeniu. Przez długi czas był też prawdziwą rzadkością w hodowli: nieosiągalny, legendarny, opisywany z wypiekami. Dziś pojawia się w ofertach coraz częściej, ale ceny dorosłych samic wciąż sięgają okolic dwóch tysięcy złotych, co mówi samo za siebie.

Dawniej gatunek funkcjonował pod nazwą Xenodendrophila gabrieli, a jego pokrój i ubarwienie budzą wyraźne skojarzenia z ptasznikami z rodzaju Pterinochilus. Kto zna afrykańskie "złote kolana" i ich krewnych, od razu poczuje ten klimat.

Wygląd

Dorosła samica E. olivacea dorasta do około pięciu i pół centymetra, samiec jest wyraźnie mniejszy i zatrzymuje się na mniej więcej trzech i pół. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to ubarwienie. Podstawą jest intensywna żółć, a na tarczce grzbietowej rozkwita ciemniejszy wzór przypominający gwiazdę. Odwłok jest żółty, gęsto nakrapiany czarnymi plamkami, a uda nóg są wyraźnie czarne, co stanowi jeden z wyróżników gatunku. Na żywo robi niesamowite wrażenie.

Młode wyglądają jednak zupełnie inaczej. Są ciemnoszare, z żółtawym, podchodzącym pod pomarańcz odwłokiem i ciemnymi nakrapianiami. Uderzająco podobne do juvenilów Pterinochilus murinus, co potrafi nieźle zmylić niewtajemniczonego hodowcę. Niestety, z wiekiem uroda samic nie jest wieczna: starsze osobniki tracą intensywność barw i robią się dość bure. Wszystko co dobre, szybko mija.

W terrarium

E. olivacea to gatunek nadrzewny, co wymaga odpowiednio skonfigurowanej przestrzeni pionowej. Dla dorosłego osobnika wystarczające jest terrarium o wymiarach 20 na 20 na 40 centymetrów (długość, szerokość, wysokość), choć większa przestrzeń również wchodzi w grę.

Warunki temperaturowe to jeden z kluczowych aspektów tej hodowli i tu kryje się pułapka dla nieostrożnych. Na wolności, na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów, temperatura w dzień sięga maksymalnie dwudziestu pięciu stopni Celsjusza, a w nocy potrafi spaść poniżej dziesięciu. Średnia roczna oscyluje w okolicach dwudziestu jeden stopni za dnia i zaledwie dziewięciu w nocy. To oznacza, że E. olivacea nie potrzebuje żadnego dogrzewania: zwykła temperatura pokojowa w zupełności jej odpowiada. Co więcej, przekraczanie górnych granic dziennych temperatur działa na ten gatunek niekorzystnie. Hodowcy, którym w mieszkaniach robi się latem ciepło, mogą mieć poważny kłopot z rozmnożeniem, bo zwierzęta po prostu nie będą gotowe do reprodukcji. To konkretne ograniczenie, które warto znać przed zakupem.

Wilgotność powinna być wysoka, od siedemdziesięciu do osiemdziesięciu procent lub więcej. W końcu górski las deszczowy to nie suche sawanny.

Karmienie nie jest skomplikowane. Karaczany tureckie sprawdzają się doskonale, a osobnik w okolicach trzech centymetrów ciała potrzebuje dwóch sztuk na jedno karmienie. Przy hodowli komunalnej praktykuje się podawanie jednej większej ofiary z rozbitą głową: kilka lub kilkanaście pająków jednocześnie zjada wtedy wspólny posiłek, co jest widokiem równie efektownym co praktycznym.

Temperament i trudność hodowli

E. olivacea jest gatunkiem dość skrytym. Samice bez własnego gniazda rzadko przejawiają agresję i niechętnie atakują, co nie powinno jednak uśpić czujności. Jad tego pająka, mimo górskiego afrykańskiego rodowodu, nie należy do najsłabszych. Hodowcy wprost przestrzegają, że nie jest to zwierzę bezpieczne jadowo i standardowy szacunek przy pracach porządkowych jest tu jak najbardziej wskazany.

Wyjątkowym aspektem jest możliwość utrzymywania E. olivacea komunalnie. Odnotowany eksperyment zakładał start z grubo ponad pięćdziesięcioma osobnikami w jednym pojemniku, z dwoma korkami jako głównymi kryjówkami i docelowym zamiarem pokrycia całej przestrzeni pajęczyną. Logika stojąca za hodowlą komunalną jest prosta: im mniejsza przestrzeń, tym mniejsza terytorialność i mniejsza skłonność do kanibalizmu. Co ważne, jest to prawdopodobnie pierwszy udokumentowany w internecie eksperyment komunalnej hodowli tego gatunku.

Rozmnażanie nie należy do łatwych, głównie ze względu na trudność skompletowania dorosłej pary. Jeśli jednak do kopulacji dojdzie, samica składa kokon po mniej więcej dwóch miesiącach, a kolejne dwa miesiące to czas oczekiwania na wylęg. W kokonie można znaleźć od trzydziestu do dziewięćdziesięciu jaj, w zależności od kondycji i wieku samicy. Samice żyją prawdopodobnie około piętnastu lat, samce wyraźnie krócej, bo mniej więcej rok po ostatniej wylince.


Encyocratella olivacea. Dawna nazwa: Xenodendrophila gabrieli. Zasięg: endemit wschodnie stoki góry Meru, Park Narodowy Arusha, północna Tanzania, wysokość 2000-2700 m n.p.m.