Lycosa singoriensis: step tuż za miedzą
Wyobraź sobie pająka tak dużego, że gdyby zamieszkał Polskę, od razu odebrałby bagnikowi tytuł największego krajowego gatunku. Teraz wyobraź sobie, że taki pająk żyje już kilkadziesiąt kilometrów od naszej granicy, aktywnie przemieszcza się na nowe terytoria i powoli, metodycznie posuwa się na zachód. Lycosa singoriensis, tarantula ukraińska, to jeden z największych europejskich pogońców i zarazem jeden z tych gatunków, który w terrariowym hobby pojawia się na razie sporadycznie, a każdy dorosły okaz na giełdzie potrafi wywołać spore poruszenie.
Kto to jest i skąd przybywa
Lycosa singoriensis należy do rodziny Lycosidae, czyli pogońcowatych. Nie ma nic wspólnego z ptasznikami, choć laicy i media nagminnie mylą te dwie grupy. To zupełnie odrębna ewolucyjna historia, tyle że opakowana w równie imponującą sylwetkę.
Zasięg tego gatunku jest rozległy. Od Ukrainy i południowej Białorusi, przez Rumunię, Węgry, Mołdawię i Słowację, aż po wschodnie krańce Austrii, Czech, Słowenii, Chorwacji i Serbii. Dalej na wschód sięga przez środkową Azję aż po Chiny i Koreę. W Polsce formalnie jej nie ma. Najbliższe potwierdzone stanowiska znajdowały się około 30 do 40 km od granicy. Doniesienia o jej obecności w Bieszczadach zawsze okazują się pomyłką: winowajcami są zwykle Arctosa, Alopecosa lub inne Lycosidae, które rodzimemu obserwatorowi mogą wyglądać egzotycznie, ale tarantulą ukraińską nie są.
Historia jej ekspansji jest fascynująca. Od XVI wieku gatunek stopniowo posuwa się w głąb Europy. Czeskie stanowiska potrafiły w ciągu roku opustoszeć, by pokolenie młodych pojawiło się kilkanaście kilometrów dalej. Całe skupiska liczące kilkadziesiąt osobników znikają i odradzają się gdzie indziej. Z drugiej strony, w Czechach i na Węgrzech gatunek ten trafił już na Czerwoną Listę jako krytycznie zagrożony, bo postępująca industrializacja i intensywne rolnictwo niszczą jego ulubione siedliska szybciej, niż on jest w stanie je kolonizować.
Naturalnym środowiskiem tarantuli ukraińskiej są otwarte stepy, łąki, niskie murawy, żwirowiska i gliniasto-piaszczyste równiny. Chętnie zasiedla pobrzeża rzek i wyschniętych jezior, starorzecza i tereny podmokłe. Niestraszne jej jednak ogrody, pola uprawne, rowy przy drogach, a nawet parki w centrach miast, place budowy i piwnice budynków. Jej adaptacyjność jest imponująca: znosi rosyjskie mrozy sięgające minus 30 stopni Celsjusza, hibernując w fundamentach i norach głębokich nawet na 40 do 50 cm.
Wygląd
Lycosa singoriensis robi wrażenie już przy pierwszym spotkaniu. Dorasta do około 4 cm długości ciała, a z odnóżami do 10 cm. Waży od 2,6 do 7 gramów, co jak na europejskiego pająka jest wynikiem znakomitym. Karapaks i odwłok mają ciemną, ciemnooliwkową barwę z odcieniami brązu. Od karapaksu promieniście odchodzą jasne, biało-kremowe paski, nadając pająkowi surowy, stepowy wygląd. Odwłok zdobi subtelny wzór z nieregularnymi jasnymi punktami, ułożonymi w równoległe rzędy. Odnóża są grube, masywne i asymetrycznie cętkowane.
Największą niespodzianką są jednak chelicery i nogogłaszczki: intensywnie żółte albo pomarańczowe, kontrastujące z całą resztą ciemnooliwkowego ciała. Spodnia część odnóży pokryta jest gęstymi, krótkimi, jasnymi włoskami. Aparat wzroku jest dobrze rozwinięty, co w połączeniu z silnymi nogami czyni z tego pająka precyzyjnego myśliwego.
W terrarium
Terrarium dla dorosłego osobnika powinno mieć minimum 30x40x40 cm z warstwą podłoża co najmniej 15 cm. Jako że wszystkie Lycosidae to aktywne, wędrowne pająki, pojemnik musi być obszerny i wysoki. Najlepiej sprawdzają się plastyczne, gliniaste podłoża z domieszką piasku i torfu, które zachowują zwartą strukturę i pozwalają pająkowi drążyć własne tunele. W terrarium warto umieścić elementy, które pająk wykorzysta do umacniania wejścia do nory, suchą trawę albo fragmenty kory.
Temperatura w sezonie aktywnym (marzec do listopada) powinna wynosić 20 do 28 stopni Celsjusza w ciągu dnia, z nocnym spadkiem o kilka stopni. W zimie, podczas hibernacji, wystarczy kilka stopni powyżej zera: pojemnik można wynieść do garażu albo nieogrzewanej piwnicy. Wprowadzanie i wyprowadzanie ze stanu zimowego wymaga stopniowych zmian temperatury, a nie nagłych skoków.
Wilgotność należy utrzymywać według zasady pół na pół: połowa pojemnika wilgotna, połowa sucha. Kilka razy w tygodniu obfite spryskiwanie wybranej strefy, przy czym gliniaste podłoże samo rozkłada wilgoć od dołu ku górze, tworząc naturalny gradient. Płytka miseczka z wodą w jednym z rogów uzupełniana na bieżąco to standard. Żywienie opiera się na standardowych owadach karmowych, przy czym warto dbać o różnorodność.
Temperament i trudność hodowli
Lycosa singoriensis to pająk szybki i zdecydowany. Dorosłe i podrośnięte osobniki bronią swojego gniazda zaciekle. Potrafią skakać na wysokość do 10 cm, co przy pierwszym kontakcie może zaskoczyć nawet doświadczonego hodowcę. To nie jest gatunek do manipulowania bez potrzeby.
Ugryzienie, choć bolesne ze względu na duże chelicery, nie jest niebezpieczne dla zdrowej osoby. Objawy to silny ból, długotrwała opuchlizna i uczucie pieczenia w miejscu ukąszenia. Jad wykazuje niskie działanie neurotoksyczne oraz właściwości przeciwdrobnoustrojowe. Osoby z alergią na jady pająków lub błonkoskrzydłych powinny zachować szczególną ostrożność.
Pod względem hodowlanym gatunek kwalifikuje się dla osób z pewnym doświadczeniem w utrzymaniu Lycosidae. Wymagania dotyczące hibernacji, gradientu wilgotności i przestrzeni to nie są zachcianki, lecz realne potrzeby, od których zależy kondycja pająka. Kto je spełni, zyska w zamian jednego z najbardziej spektakularnych europejskich pogońców, który z mroźnych stepów Ukrainy trafił na hodowlany regał.
Lycosa singoriensis. Rodzina: Lycosidae (pogońcowate). Zasięg: Europa Wschodnia i Środkowa (Ukraina, Węgry, Austria, Słowacja, Czechy, Rumunia i inne), środkowa Azja, Daleki Wschód strefy umiarkowanej. W Polsce brak potwierdzonych stanowisk.