Psalmopoeus victorii: czarno-czerwony skarb z Meksyku
Są pająki, które robi się zdjęcie i idzie dalej. I są takie, przy których stoisz z aparatem, patrzysz, i nie możesz uwierzyć, że coś takiego w ogóle istnieje. Psalmopoeus victorii należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Czarno-czerwony, metalicznie połyskujący po linieniu, opisywany przez hodowców słowami "przepotężny" i "obłędny", ten meksykański ptasznik to jeden z tych gatunków, za którymi goni się latami i wydaje "całą kasę", bo po prostu nie da się inaczej.
Skąd pochodzi i dlaczego tak ciężko go zdobyć
Psalmopoeus victorii pochodzi z Meksyku. To już samo w sobie budzi pewien szacunek, bo meksykańskie ptaszniki potrafią być bardzo kapryśne zarówno wobec warunków hodowlanych, jak i wobec hodowców, którzy próbują je zdobyć. W Polsce gatunek jest rzadki i kosztowny. Młode osobniki osiągają cenę rzędu 130-150 zł, ale dorosła samica to już wydatek rzędu 1400-1500 zł. Nie ma więc co się dziwić, że część hodowców pozyskuje samce wymiennie z innymi miłośnikami gatunku, zamiast kupować je na wolnym rynku.
Historia hodowlana tego ptasznika w Polsce jest stosunkowo krótka. Jednymi z pierwszych rozmnożeń mogą pochwalić się pojedynczy hodowcy, którzy z rozmysłem i cierpliwością podchodzili do całego procesu. To właśnie od takiego pioniera można było nabyć samicę, mając świadomość, że płaci się za coś wyjątkowego, nie tylko za pająka.
Wygląd, który zapada w pamięć
Trudno opisać Psalmopoeus victorii bez użycia słowa "efektowny", bo po prostu nie ma tu innej opcji. Pająk jest pół na pół czarno-czerwony, a ubarwienie rozłożone jest w sposób, który sprawia, że całość wygląda niemal jak przemyślany projekt graficzny. Samice po linieniu nabierają wyraźnego metalicznego połysku i właśnie wtedy hodowcy tracą głowę. Określenia w stylu "przepotężna" czy "obłędna" nie są przesadą, to dosłowne cytaty z relacji osób, które widziały świeżo wyliniałą samicę.
Gatunek jest też dość szybki i temperamentny, co tylko dodaje mu charakteru. Nie jest to pająk, który spokojnie siedzi i pozuje do zdjęć. Samice bywają płochliwe, lubią przebywać na wierzchu terrarium, ale gdy tylko zbliży się kamera, po prostu znikają. Jeśli liczysz na sesję fotograficzną, musisz być gotowy na dużo cierpliwości i trochę szczęścia.
W terrarium
Psalmopoeus victorii trzyma się w pojemniku wertykalnym, co wskazuje na nadrzewny styl życia gatunku. Dobrą informacją dla tych, którzy pozyskują młode osobniki, jest to, że małego pająka można od razu umieścić w większym pojemniku. Nie trzeba kupować kolejnych terrariów wraz z każdym linieniem, pająk po prostu dorośnie do przestrzeni.
Warunki hodowlane nie odbiegają zbytnio od standardów dla ptaszników z ciepłych rejonów Ameryki Środkowej. Przy urządzaniu terrarium warto zadbać o pionowe elementy (korowina, rurka korkowa), które pozwolą zwierzęciu eksplorować przestrzeń zgodnie z naturalnym instynktem.
Temperament i trudność hodowli
Mimo temperamentnego charakteru, Psalmopoeus victorii jest gatunkiem, który może sprawdzić się w rękach bardziej doświadczonego początkującego. Nie jest to ptasznik agresywny w sensie atakującym, raczej szybki i nerwowy. Przy obsłudze terrarium wystarczy spokój i przewidywalność ruchów.
Oczywiście, jak to w hodowli bywa, gatunek ma swoje wymagania. Rozmnażanie nie jest trywialnym procesem. Pierwsze dopuszczenie samicy do samca może zakończyć się fiaskiem, szczególnie jeśli samica nie jest gotowa fizjologicznie i zamiast kopulacji szybko linieje. Kolejna próba, przeprowadzona we właściwym momencie (klasycznie wrzesień lub październik), może zakończyć się pełnym sukcesem i kokonem złożonym kilka miesięcy później.
Sam kokon to jednak dopiero połowa sukcesu. Inkubacja wymaga przemyślanego podejścia: wilgotny torf jako podłoże, suchy papier na wierzchu, osobny pojemnik inkubacyjny i podzielenie zawartości na dwa lub trzy mniejsze pojemniki. Ten ostatni krok to czyste ubezpieczenie, bo w razie pleśni tracisz tylko część potomstwa, nie całe. Nimfy jedynki sklejone ze sobą podczas inkubacji należy zostawić w spokoju, rozdzielanie ich na siłę niesie zbyt duże ryzyko uszkodzenia.
Czy warto?
Jeśli pytasz, czy Psalmopoeus victorii jest wart swojej ceny i całego zachodu, odpowiedź jest prosta: tak, jeśli cenisz ptaszniki za wygląd i charakter, a nie tylko za łatwość w hodowli. To gatunek, który wywołuje reakcję nawet u osób nieinteresujących się ptasznikami. Przy tym rozmnażanie jest możliwe i satysfakcjonujące, choć wymaga trochę więcej cierpliwości i znajomości biologii gatunku.
Nie bez powodu są hodowcy, którzy marzą o kolejnych gatunkach z rodzaju Psalmopoeus, kuszeni ich urodą i charakterem. Victoria to dopiero początek drogi.
Psalmopoeus victorii. Rodzina: Psalmopoeidae. Zasięg: Meksyk.