Psalmopoeus victoriae: jagoda, której nie chcesz dotknąć
Kiedy hodowca mówi, że jego samica "chętnie zje samca", to zwykle jest ostrzeżenie na wyrost. Przy jagodziance ostrzeżenie jest jak najbardziej dosłowne. Psalmopoeus victoriae to gatunek, który w Polsce pojawia się tak rzadko, że wielu hodowców w ogóle nie wiedziało o jego istnieniu, a ci, którzy go mają, szybko przekonują się, że "łatwo" i "ta pajączyca" to słowa, których lepiej nie używać w jednym zdaniu.
Kto to jest i skąd ta rzadkość
Psalmopoeus victoriae zalicza się do największych gatunków w całym rodzaju Psalmopoeus, a rodzaj ten nie słynie przecież z miniaturowych form. To już coś mówi o skali tego zwierzęcia. W Polsce hodowcy spotykają jagodzianki wyjątkowo rzadko: zarówno na rynku, jak i w kolekcjach brakuje ich niemal całkowicie. Co ciekawe, gatunek jest rzadki nie tylko tu, ale i w naturze, co sprawia, że każda informacja z praktycznej hodowli jest na wagę złota. Wśród niewielu polskich hodowców, którzy z tym gatunkiem sobie radzą, wymienia się Przemysława z "Przemysław ptaszniki" jako kogoś, kto ma z jagodzianką realne doświadczenie.
Wygląd
O wyglądzie jagodzianki materiał mówi tyle: wielki. Jeden z największych w rodzaju. Reszta opisu zostaje do odkrycia przez tych, którym uda się w końcu zdobyć okaz. Brak szczegółowych danych o ubarwieniu to nie zaniedbanie, a po prostu odzwierciedlenie faktu, że gatunek ten jest na tyle rzadki, iż opisy naocznych obserwatorów w Polsce można policzyć na palcach jednej ręki.
W terrarium
O codziennej opiece przy jagodziance nie ma w dostępnym materiale rozbudowanych danych, co samo w sobie jest informacją. Gatunek pozostaje hodowlaną białą plamą dla większości polskich terrarystów. Wiadomo natomiast, że inkubacja kokonu może odbywać się w warunkach pokojowych, dosłownie na biurku hodowcy, co sugeruje pewną tolerancję na standardowe temperatury domowe. Więcej konkretów będzie wymagało albo własnego doświadczenia, albo konsultacji z kimś, kto faktycznie tę pajączycę utrzymuje.
Temperament i trudność hodowli
I tu dochodzimy do serca sprawy. Samica Psalmopoeus victoriae podczas dopuszczania zachowuje się jak ochroniarz przed klubem i jednocześnie jak klub sam w sobie, tyle że wejście jest tylko jedno i grozi ukąszeniem. Hodowca opisujący introdukcję samca relacjonuje serię ataków i ukąszeń, przez które samica przeprowadziła nieszczęśnika. Ku zaskoczeniu wszystkich samiec przeżył. Nie tylko przeżył: po całej tej przygodzie nadal się poruszał i zachowywał aktywność.
Próba kopulacji zakończyła się jednak niepowodzeniem. Samiec, opisany przez hodowcę ze sporą dozą humoru jako "impotent", nie przystąpił do działania. Samica wycofała się, do wprowadzenia palpy nie doszło i historia mogłaby tutaj dobiec końca. Nie dobiegła.
Rozmnażanie: kokon mimo wszystko
Mimo nieudanej introdukcji samica złożyła kokon. Grubo ponad sto jajek, jak relacjonuje hodowca: "kulka ładna taka pełna". To pokazuje, że biologia jagodzianki potrafi zaskoczyć.
Przy inkubacji tego gatunku warto stosować metodę selekcji: jajka dzieli się na dwa pojemniczki. Do pierwszego trafiają te zdrowe i wyglądające obiecująco. Do drugiego idą tak zwane "żywe trupy", czyli jajka podejrzane, które mogą paść i zapleśnieć. Separacja zapobiega infekcji całej partii, bo spleśniałe jajko potrafi "zarazić" sąsiadów z zaskakującą skutecznością. To prosta, ale niezwykle praktyczna metoda, którą stosują doświadczeni hodowcy przy niestabilnych kokonach.
Wynik inkubacji konkretnego opisywanego kokonu pozostaje nieznany, ale sama liczba złożonych jajek jest obiecująca. Ponad sto potomków jagodzianki w polskich hodowlach oznaczałoby prawdziwą rewolucję dla dostępności tego gatunku.
Psalmopoeus victoriae nie jest pająkiem dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z ptasznikami. To gatunek dla cierpliwych, ostrożnych i gotowych na spektakularne niepowodzenia, z których jednak zawsze można czegoś się nauczyć.
Psalmopoeus victoriae. Zasięg: rzadki w naturze, sporadycznie spotykany w polskich hodowlach.