Pterinochilus lugardi: afrykańska blondynka, która nie żartuje
Wyobraź sobie ptasznika, który wygląda jak wyrzeźbiony ze słoniowej kości, delikatnie cieniowany szarościami i złamaczną beżem, z czarnym ornamentem na odwłoku przypominającym precyzyjnie wytatuowany wzór. Brzmi jak coś, na czym chce się zatrzymać wzrok? Na Pterinochilus lugardi naprawdę chce. Problem w tym, że on sam też chce się zatrzymać na tobie, tyle że w zębach szczękoczułków.
Skąd przybywa ta jasna bestia
Pterinochilus lugardi zamieszkuje rozległe tereny południowej i zachodniej Afryki. Spotkasz go w Botswanie, między innymi w górach Kwebe przy jeziorze Ngami, w Namibii, Zimbabwe, Zambii, Tanzanii oraz w Republice Południowej Afryki, gdzie zasiedla nawet teren Parku Narodowego Góry Stołowej. To kraj dramatycznych kontrastów krajobrazowych i równie dramatycznych temperatur, co bezpośrednio przekłada się na wymagania hodowlane tego gatunku. W naturze P. lugardi prowadzi życie norowe: kopie lub zajmuje gotowe kryjówki, które obkleja gęstą pajęczyną do samego wejścia.
Gatunek ma bogatą historię taksonomiczną, a w literaturze znajdziesz go pod wieloma starszymi synonimami: Pterinochilus pluridentatus, Harpactirella flavipilosa, Eucratoscelus tenuitibialis. Po angielsku funkcjonuje jako Grey Starburst Baboon, Tanzanian Blonde Baboon albo Dodoma Baboon Spider. Każda z tych nazw łapie coś innego z jego charakteru.
Wygląd
Tutaj P. lugardi naprawdę błyszczy. Na tle swojego rodzaju wyróżnia się bardzo jasnym ubarwieniem, co od razu rzuca się w oczy nawet doświadczonemu hodowcy. Karapaks jest najjaśniejszy, lekko kremowy, z charakterystycznym gwiaździstym wzorem, który u niektórych osobników jest subtelny, u innych mocno kontrastowy. Wokół karapaksu często pojawia się jeszcze jaśniejsza obwódka. Szczękoczułki jasne, odnóża jasnoszare z nieco ciemniejszymi udami. Łączenia segmentów mają żółtawy odcień, szczególnie widoczny na styku ud z rzepką.
Odwłok beżowy, zdobiony czarnym, nakrapianym ornamentem typowym dla rodzaju Pterinochilus. U P. lugardi najbardziej charakterystyczne są dwie symetryczne czarne kropki, od razu identyfikujące gatunek. Spód ptasznika jest ciemnoszary lub wręcz czarny, co tworzy piękny kontrast z resztą ciała.
Samice dorastają do 5-5,5 cm długości ciała, przy rozpiętości odnóży sięgającej 15 cm. Samce są wyraźnie mniejsze: maksymalnie 3-3,5 cm długości ciała i około 11 cm rozpiętości nóg. Dobrze odżywiona samica wygląda imponująco i "nabombanie", jak to mówią hodowcy z uznaniem.
W terrarium
Dorosły osobnik dobrze czuje się w zbiorniku o wymiarach około 30x30x25 cm (długość/szerokość/wysokość), otwieranym z przodu lub góry. Ważna sprawa: wentylacja powinna być wykonana z nawiercanej aluminiowej płytki, nie z drucianej czy plastikowej siatki, bo P. lugardi potrafi ją przegryźć. Terrarium musi być szczelne bez żadnych kompromisów: niezauważona szpara spowodowała u jednego z hodowców ucieczkę kilku osobników naraz.
Jako podłoże sprawdza się mieszanka torfu i piasku, minimum 5 cm grubości. Gatunek buduje bardzo gęste, wielokomorowe sieci pajęczyny, które z jednej strony są fascynującym spektaklem, z drugiej mocno utrudniają jakąkolwiek pracę wewnątrz terrarium.
Temperatura powinna wynosić 24-28°C w dzień i nie spadać poniżej 20°C w nocy. Wilgotność utrzymuj na poziomie około 40-65%. Raz w roku, przez trzy kolejne miesiące, warto podnieść ją do 70-80%, naśladując naturalną sezonowość. Uwaga: P. lugardi jest wrażliwy na przesuszenie, szczególnie młode osobniki. Zbyt długa pauza z nawilżaniem może kosztować życie kilku juvenili, co boleśnie odkrył niejeden hodowca.
Żywi się chętnie i bez marudzenia. Duże, płaskie karaluchy to sprawdzony wybór. Samica poradzi sobie z dużą ofiarą samodzielnie, a młode przebywające z nią w tym samym zbiorniku zjadają resztki, co oszczędza i czas, i karmówkę.
Temperament i trudność hodowli
Nie ma sensu owijać w bawełnę: P. lugardi to gatunek wymagający i niebezpieczny. Samica jest wyjątkowo agresywna, nie przepuszcza żadnej okazji do ataku i działa z ogromną prędkością. Praca w terrarium bez wcześniejszego przeniesienia pająka do osobnego pojemnika to prosta droga do problemów.
Jad P. lugardi jest silny i potencjalnie zagrażający życiu. Po ugryzieniu ból może pojawić się z kilkunastominutowym lub nawet kilkugodzinnym opóźnieniem. Towarzyszą mu drętwienie kończyn, opuchlizna i mimowolne skurcze mięśni. Ryzyko silnych reakcji alergicznych jest realne. Ten gatunek nie jest propozycją dla początkujących.
Rozmnażanie bywa kapryśne. Samica może zjeść własny kokon, poprzednia próba może nie zaowocować żadnym efektem, a kopulacja potrafi zajść bez wiedzy hodowcy, jeśli samiec przypadkowo dostanie się do terrarium samicy. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, kokon pojawia się po 1,5-2 miesiącach. W kokonie bywa od 100 do 150 jajek. Samica jest w stanie wyprodukować kolejne kokony bez linki i ponownej kopulacji.
Młode przez jakiś czas przebywają z samicą, zwisając pod jej odwłokiem jak kiść winogron. Hodowla grupowa juvenili jest możliwa, ale tylko do pierwszej wylinki po opuszczeniu matki. Potem bezwzględnie trzeba je rozdzielić, bo zaczynają się masowo zjadać.
Samice żyją do 12 lat. Samce giną zazwyczaj w ciągu roku od ostatniej wylinki.
Ci, którzy mieli okazję zobaczyć P. lugardi na żywo, zgodnie przyznają: robi jeszcze lepsze wrażenie niż na zdjęciach. Może właśnie dlatego tak trudno mu się oprzeć, nawet znając cenę, którą trzeba zapłacić w czujności i respekcie.
Pterinochilus lugardi. Rodzina: Theraphosidae. Zasięg: Botswana, Namibia, RPA, Tanzania, Zambia, Zimbabwe.