Deinopis sp. Cameroon: Łowca z siecią w odnóżach
W świecie pająków obowiązuje pewna niepisana zasada: budujesz sieć i czekasz. Siedzisz nieruchomo, nie ruszasz się, dajesz owadowi szansę na popełnienie błędu. Deinopis sp. Cameroon ma na tę zasadę własny pogląd i postanowił ją wywrócić do góry nogami. Ten niepozorny mieszkaniec kameruńskich lasów nie czeka na nic. Tka sieć, trzyma ją rozpostartą między odnóżami i kiedy tylko coś odpowiedniego pojawi się w zasięgu, rzuca. Aktywnie, błyskawicznie, celnie. To nie metafora. To dosłownie to, co robi.
Kto to jest i dlaczego tak trudno go dostać
Deinopis sp. Cameroon to gatunek bliżej niesprecyzowany, znany na razie wyłącznie z lokalizacji, którą jest właśnie Kamerun. W hodowlarstwie pojawia się niezwykle rzadko. Są pasjonaci, którzy szukali go przez wiele lat, zanim udało im się w końcu zdobyć jakiekolwiek osobniki. To nie jest pająk, który ląduje na pierwszej lepszej giełdzie terrarystycznej. Trzeba się naprawdę postarać, uzbroić w cierpliwość i mieć niezłą sieć kontaktów, bo dostępność tego gatunku jest bliska zeru.
Wygląd
Jeśli ktoś spodziewa się imponującego stworzenia już od pierwszego dnia, czeka go mała niespodzianka, i to słowo "mała" jest tu absolutnie kluczowe. Osobniki w stadium L1 mają rozstaw nóg szacowany na mniej więcej jeden milimetr. Jeden. Fotografowanie ich smartfonem z funkcją makro to nie przyjemność, lecz wyzwanie logistyczne, bo kadr chętniej złapie ziarenko kurzu niż miniaturowego pająka. Z czasem te "piciulinki", bo tak opisują je rozbawieni hodowcy, trochę podrastają, ale i docelowo nie są żadnymi gigantami.
Co jednak przykuwa uwagę już od pierwszego spojrzenia, to oczy. Wyjątkowo duże, nieproporcjonalne do rozmiaru ciała, od razu rzucające się w oczy (nomen omen). Ten wzrok nie jest przypadkowy. To narzędzie pracy: bez doskonałego widzenia technika polowania Deinopisa po prostu by nie działała. Precyzyjne wykrycie ofiary zanim się ją rzuci siecią to sprawa życia i śmierci, a właściwie obiadu i jego braku.
W terrarium
Starterowe zakwaterowanie dla maleńkich L1 to pojemniki znane w środowisku jako kliszóweczki: miniaturowe plastikowe pudełeczka, które jeszcze do niedawna służyły do przechowywania filmów fotograficznych. Dziś to hodowlane złoto dla tych, którzy pracują z najmniejszymi pajęczakami. Wewnątrz koniecznie otwory wentylacyjne, choć przy tak ekstremalnie małych osobnikach pojawia się zasadne pytanie: czy wentylacja nie jest aby za duża? Czy przeciąg nie zaszkodzi tak drobnej istocie? To jeden z tych dylematów, z którymi mierzą się hodowcy pionierzy, bo gotowych instrukcji dla tego gatunku po prostu nie ma zbyt wiele. Na tym etapie chodzi przede wszystkim o to, żeby maluchom nie stało się nic złego, zanim w ogóle dorosną do rozmiarów, przy których człowiek może je zauważyć bez szkła powiększającego.
Temperament i trudność hodowli
Hodowla Deinopisa to nie jest przygoda dla każdego. Gatunek rzadki, słabo opisany, startujący od rozmiarów, przy których jeden nierozważny ruch może skończyć się katastrofą. To propozycja dla kogoś, kto ma już doświadczenie z wymagającymi osobnikami, kto potrafi dostosowywać warunki metodą uważnej obserwacji i kto jest gotowy eksperymentować z miniaturowym wyposażeniem bez siatki bezpieczeństwa w postaci sprawdzonych poradników.
Ale jest w tym wszystkim coś, co nagradza cierpliwość z nawiązką. Kiedy Deinopis podrośnie i zacznie polować, obserwacja zamienia się w czyste widowisko. Pająk tka sieć, trzyma ją rozpostartą między przednią parą odnóży i wyczekuje. Gdy tylko ofiara znajdzie się w odpowiednim miejscu, błyskawicznie rzuca siecią, chwyta ją i obezwładnia. Żaden inny znany pająk hodowlany nie robi tego w ten sposób. Inne tkają i czekają. Ten atakuje, aktywnie i z premedytacją, używając przy tym precyzyjnego wzroku, który po to właśnie wyewoluował. Nie dziwi, że hodowcy którzy raz to zobaczyli, nie potrafią przestać się tym zachwycać i opisują to jako coś, co wyróżnia Deinopisa spośród wszystkich innych mieszkańców ich kolekcji.
To właśnie dlatego lata szukania mają sens.
Deinopis sp. Cameroon. Zasięg: Kamerun.