Geolycosa vultuosa: Piekielny pająk z europejskich stepów
Wyobraź sobie płaski, rozpalony step, owce skubiące trawę i suchy piasek chrupiący pod kopytem. Gdzie indziej wyglądałoby to nijako, ale właśnie tutaj, pod powierzchnią ziemi, czeka jeden z najpiękniejszych europejskich pająków. Węgrzy znają go pod nazwą pokoli cselőpók, czyli piekielny pająk, i nadali mu ją nieprzypadkowo: za szybkość, za temperament i za jaskrawo ubarwione chelicery, których ukąszenie pozostawia bardzo konkretne wspomnienia.
Skąd pochodzi i gdzie żyje
Geolycosa vultuosa to europejski przedstawiciel rodziny Lycosidae, czyli pogońcowatych, i jeden z niewielu gatunków z tej grupy regularnie goszczących w terrariach. Jego zasięg jest imponujący: od Bałkanów, przez Rumunię, Ukrainę, Węgry, Bułgarię i Grecję, aż po Kaukaz, Krym i zachodnie rubieże Rosji. Słowacja ma zaledwie trzy znane stanowiska, tuż przy Dunaju. W Polsce tego pająka nie spotkasz.
Gatunek wybiera płaskie, mocno nasłonecznione murawy piaszczyste i stepy. Rzuca się w oczy jego przywiązanie do terenów wypasanych przez owce: zwierzęta gospodarcze niechcący wytwarzają idealne siedlisko, niszcząc gęstą roślinność i odsłaniając glebę. Co ciekawe, Geolycosa vultuosa jest gatunkiem wyjątkowo elastycznym biotopowo: znajdziesz go na ugorach, skarpach przy drogach, w miejskich parkach, między budynkami, a nawet na lotniskach i opuszczonych poligonach. Paradoksalnie jednak w kilku krajach, w tym na Węgrzech, Słowacji, Serbii i Gruzji, trafił na czerwone listy gatunków zagrożonych.
Wygląd
Samica Geolycosa vultuosa robi wrażenie. Ciało osiąga około trzech centymetrów, a razem z odnóżami całkowita rozpiętość dochodzi do ośmiu centymetrów. Budowa jest krępa i masywna, odwłok wyraźnie kulisty, chelicery duże i dobrze widoczne. Właśnie te chelicery są znakiem rozpoznawczym gatunku: pokrywają je jaskrawe włoski w kolorze ceglanej czerwieni, pomarańczu lub ciemnego złota. Odwłok samicy jest aksamitnie czarny od strony grzbietu, z dwoma rzędami żółtych kropek połączonych cienkimi liniami kątowymi. Nogi mają kolorystykę ciepłą, szarożółtawą, pszeniczną, z geometrycznie rozłożonymi ciemnymi polami na spodzie.
Samce są wyraźnie mniejsze, ich ciało mierzy około dwóch centymetrów, odnóża są proporcjonalnie dłuższe, a całą sylwetkę cechuje jaśniejsze, bardziej jednorodne ubarwienie. Młode osobniki są szaro-brązowe z żółtawymi akcentami. Stare samice ciemnieją i tracą wyrazistość wzoru.
Gatunek bywa mylony z Lycosa singoriensis, z którym dzieli część zasięgu i wspólnego przodka. Różnic jest jednak kilka: chelicery Geolycosa vultuosa mają intensywniej ubarwione włoski, ornament odwłoka jest bardziej czytelny i kontrastowy, a gęste owłosienie na spodzie ud nóg tak charakterystyczne u singoriensis tutaj praktycznie nie występuje.
W terrarium
Geolycosa vultuosa spędza lwią część życia pod ziemią, w wykopanym przez siebie tunelu zakończonym komorą. Dlatego pierwsze, o czym musisz pomyśleć, to podłoże: im głębsze, tym lepiej. Minimum to dwadzieścia centymetrów, ale im więcej, tym pająk czuje się swobodniej. Zalecana mieszanka to około czterdziestu procent gliny, dwudziestu procent piasku, dwudziestu procent suchego torfu i reszta z keramzytu, wermikulitu oraz elementów organicznych: suchych liści, kory, kamyków i patyczków. Takie podłoże pozwala pająkowi uformować stabilną norkę, w której ściany wplata elementy otoczenia. Minimalne wymiary terrarium to 30x40x30 cm (czterdzieści to wysokość zbiornika). Przyda się też mały pojemniczek z wodą i dodatkowe niskowatowe oświetlenie.
Wentylacja jest kluczowa: pogońcowate źle znoszą zastały, wilgotny mikroklimat. Latem spryskuj terrarium raz na cztery do pięciu dni, zimą utrzymuj podłoże średniowilgotne. W dół zbiornika powinna stale sięgać wilgoć, górne warstwy mogą być wyraźnie bardziej suche.
Temperatura pokojowa w zakresie 22 do 28 stopni Celsjusza od wiosny do jesieni w zupełności wystarczy. Jeśli myślisz o rozmnażaniu, warto zaplanować zimowanie w kilku stopniach, na przykład w piwnicy, od połowy listopada do marca. To nie jest warunek absolutny, ale zbliża warunki do naturalnych i wyraźnie poprawia kondycję i aktywność pająka.
Żywienie jest proste. To aktywny wzrokiem drapieżnik polujący z zasadzki, który chętnie przyjmie większość standardowych owadów karmowych dopasowanych do jego wielkości. Różnorodność karmy jest jak najbardziej wskazana.
Temperament i trudność hodowli
Geolycosa vultuosa to pająk szybki i impulsywny. W naturze jest skłonny do zaciekłej obrony: najpierw uderza odnóżami w podłoże, potem prezentuje jaskrawo ubarwione chelicery, a jeśli to nie wystarczy, po prostu gryzie. Jad ma charakter neurotoksyczny: dla człowieka nie jest groźny dla życia, ale powoduje wyraźny ból, mrowienie i opuchliznę, które mogą utrzymywać się przez kilka dni. Dla owadów jest natomiast zabójczy dosłownie w ciągu minut.
Warto też wiedzieć, że jest to gatunek, który naprawdę widzi. Pogońcowate posiadają dużą parę oczu skierowanych do przodu i aktywnie polują wzrokiem, co jest rzadkością wśród pająków. Geolycosa vultuosa potrafi też skakać, a zrywność tej sztuki robi wrażenie.
Samice żyją od dwóch do czterech lat, samce krócej, do około dwóch lat. To zupełnie inny horyzont niż w przypadku ptaszników (Theraphosidae), gdzie samica może dożyć kilkunastu lat. W Polsce gatunek nie ma własnej nazwy i funkcjonuje po prostu jako "tarantula", co bywa mylące, bo z prawdziwymi ptasznikami łączy go tylko zewnętrzne podobieństwo. Cena dorosłej samicy oscyluje około 350 złotych. Hodowla jest w zasięgu osoby z pewnym doświadczeniem, jednak ktoś spodziewający się leniwego lokatora może być sporym zaskoczony.
Geolycosa vultuosa. Rodzina: Lycosidae (pogońcowate). Zasięg: Bałkany, Ukraina, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Grecja, Kaukaz, Krym, zachodnia Rosja, Turcja, Azerbejdżan, zachodnie regiony Kazachstanu.