Pamphobeteus insignis: Czarna gwiazda z fioletowymi odnóżami
Są ptaszniki, które zachwycają od pierwszego wejrzenia, i są takie, które wolą czekać, żeby zaskoczyć w odpowiednim momencie. Pamphobeteus insignis zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Samica wygląda spokojnie, brązowo, bez szaleństw. A potem któregoś dnia samiec wychodzi z wylinki i cała ta pozorna nuda wylatuje przez okno. Skąd te fioletowe nogi? I co to za gwiazda na tarczce?
Kto to jest
Pamphobeteus insignis to duży ptasznik z rodzaju Pamphobeteus. Gatunek nie ma ustalonej polskiej nazwy potocznej, co w kręgach hodowców bywa z jednej strony frustrujące, a z drugiej zostawia przyjemne pole do własnej inwencji. Warto wiedzieć, że P. insignis bywa mylony z bliskim krewnym, Pamphobeteus nigricolor. Oba gatunki są do siebie podobne na tyle, że nawet doświadczeni hodowcy i obserwatorzy miewają chwile zwątpienia, gdy stają przed terrarium bez etykietki. To nie wstyd, to po prostu rzeczywistość taksonomiczna.
Wygląd
Samica Pamphobeteus insignis dorasta do 8-9 cm długości ciała, a z rozpostartymi odnóżami mierzy 22-23 cm. To naprawdę pokaźne zwierzę. Jej ubarwienie jest brązowe, dość stonowane. Jedynym wyraźniejszym akcentem kolorystycznym jest różowa plamka na tarczce grzbietowej, tuż w okolicach oczu. Odwłok, też brązowy, pokryty jest długimi jasnymi włoskami, które przy odpowiednim oświetleniu nadają całej sylwetce miękki, ciepły wygląd. Samica robi wrażenie masywnej i poważnej, ale wizualnie gra na spokojnych tonach.
Dorosły samiec to zupełnie inna historia i trzeba to powiedzieć wprost: trudno uwierzyć, że te dwa zwierzęta to ten sam gatunek. Jego tarczka grzbietowa i odwłok są głęboko czarne. Na tarczce widnieje wyrazisty wzór w kształcie gwiazdy, czarno-różowej, kontrastowej, niemożliwej do przeoczenia. Odnóża są fioletowe. Efekt wizualny jest uderzający nawet dla osób, które na co dzień nie mają nic wspólnego z pajęczakami.
Jest jeszcze jeden moment, o którym każdy hodowca powinien wiedzieć. Tuż po wylince, zanim ostateczne barwy się ustabilizują, świeżo wyliniałe samce mają intensywnie niebieskie ubarwienie. Naturalne, niemodyfikowane, bez żadnej obróbki graficznej. Ten niebieski odcień jest jednak widoczny tylko przez bardzo krótki czas, zaraz po samej wylince. Jeśli nie masz telefonu pod ręką w tym konkretnym momencie, możesz po prostu to przegapić.
W terrarium
Optimum termiczne dla Pamphobeteus insignis to 24-28 stopni Celsjusza w ciągu dnia. Nocne spadki do około 20 stopni są jak najbardziej wskazane i stanowią naturalne odwzorowanie dobowych wahań, które zwierzę znałoby w środowisku naturalnym. Taka rytmiczność temperatury to dobry nawyk przy hodowli wielu ptaszników z cieplejszych stref geograficznych, a P. insignis nie jest tu wyjątkiem.
Biorąc pod uwagę rozpiętość odnóży rzędu 22-23 cm, terrarium musi mieć odpowiednie gabaryty. Zwierzę potrzebuje przestrzeni, żeby się poruszać i zachowywać naturalnie, nie klaustrofobicznego pudełka.
Temperament i trudność hodowli
Ze względu na rozmiary Pamphobeteus insignis, gatunek ten kierowany jest raczej do osób, które mają już za sobą pierwsze doświadczenia z ptasznikami. Duże zwierzę przy obsłudze wymaga pewności i spokoju ze strony hodowcy.
W kontekście hodowli rozmnażalnej warto wiedzieć, jak rozpoznać dojrzałego samca. Poza już opisanym charakterystycznym ubarwieniem, dorosły samiec ma bulbusy na nogogłaszczkach, czyli narządy kopulacyjne, a na przedniej, najdłuższej parze kończyn krocznych widoczne są haczyki. To czytelne i pewne sygnały dojrzałości płciowej.
Sama wylinka z przedostatniego stadium na dorosłe jest, według hodowców, którzy ją obserwowali, widowiskiem samym w sobie. Jedno z nagrań krążących w sieci wywołało w komentarzach żywą dyskusję o tym, czy na filmie widać właśnie P. insignis, czy może spokrewnionego P. nigricolor. Niezależnie od rozstrzygnięcia tego taksonomicznego dylematu, transformacja, którą przechodzi samiec podczas tej wylinki, jest naprawdę spektakularna i warta uchwycenia na wideo, jeśli tylko nadarzy się okazja.
Pamphobeteus insignis. Rodzaj: Pamphobeteus.