Pamphobeteus antinous: czarny kolos z Ameryki Południowej
Jest takich kilka gatunków, które człowiek widzi po raz pierwszy i po prostu staje. Nie ma tu mowy o subtelnych wzorkach ani delikatnych refleksach barwnych. Pamphobeteus antinous gra w zupełnie innej lidze: masywny, czarny od karapaksu po ostatnie człony nóg, z czerwonymi setami na odwłoku i tylnych odnóżach jak iskry na węglu. Jeśli szukasz ptasznika, który robi wrażenie bez żadnych dodatkowych fajerwerków, właśnie go znalazłeś.
Kto to jest i skąd pochodzi
Pamphobeteus antinous należy do rodzaju Pamphobeteus, skupiającego duże, naziemne ptaszniki z Ameryki Południowej. To jeden z największych przedstawicieli tego rodzaju: samice osiągają 9-11 cm długości ciała, a z rozłożonymi nogami potrafią mierzyć nawet 23-24 cm. Dla porównania, spreparowany okaz tego gatunku ma podobno najgrubsze nogi spośród wszystkich ptaszników, jakie można spotkać w kolekcji, z wylinką mierzącą po przekątnej 20 cm. Rozmiary robią wrażenie już na papierze, a w realu robią je jeszcze bardziej.
W Polsce gatunek pojawił się stosunkowo niedawno i przez długi czas był prawdziwą rzadkością. Większość osobników w obiegu pochodzi z odłowu, który na szczęście charakteryzował się niską śmiertelnością. Powoli jednak sytuacja się zmienia i coraz częściej można trafić na osobniki hodowlane.
Wygląd
Młode antinousy zaskakują: larwy pierwszego stadium są ciemnoniebieskie, całkiem spore jak na swój wiek (ponad 0,8 cm długości ciała i blisko 2,5 cm rozpiętości), i nie mają charakterystycznego wzorku "choinki" na odwłoku, który zdobi wielu krewniaków z rodzaju Pamphobeteus.
Z wiekiem niebieski kolor ustępuje i osobniki dorastają do głębokiej czerni. Długie sety na odwłoku i tylnych nogach są czerwone, co na czarnym tle daje efekt naprawdę widowiskowy. Co ciekawe, samce i samice wyglądają niemal identycznie aż do ostatniej wylinki. Dopiero w momencie osiągnięcia dojrzałości płciowej samce wybarwiają się na niebiesko lub fioletowo, głównie na udach nóg, podczas gdy samice pozostają czarne. Dojrzałe samce są też smuklejsze, mają bulbusy na nogogłaszczkach i charakterystyczne haki na pierwszej parze nóg krocznych.
Świeżo po wylince samica jest czarna jak smoła z delikatnym niebieskim połyskiem. Przed wylinką, kiedy stara skórka jest jeszcze na miejscu, kolorystyka zmienia się na kasztanową. Ten kontrast między "starym" a "nowym" okazem jest jednym z bardziej charakterystycznych zjawisk przy hodowli tego gatunku.
W terrarium
Pamphobeteus antinous jest ptasznikiem naziemnym i potrzebuje terrarium, które to odzwierciedla. Kostka szklana 25×25×25 cm sprawdza się dla osobników subadult, ale dla dorosłej samicy warto planować z większą rezerwą. Kluczowe jest głębokie podłoże do kopania: włókno kokosowe zmieszane z wermikulitem i mchem torfowcem to sprawdzona mieszanka, która utrzymuje właściwą wilgotność i pozwala pająkowi zachować się naturalnie. Kryjówka z płata kory korkowej, przycięta na wymiar, to absolutne minimum.
Wilgotność powinna utrzymywać się w okolicach 75-85%. Dobrym rozwiązaniem jest zostawienie jednego suchego kącika w terrarium i umieszczenie miseczki z wodą. Miłośnicy roślin żywych mogą spróbować wstawić trzykrotkę (Tradescantia) w doniczce obsypanej włóknem kokosowym, choć trzeba się liczyć z tym, że pająk prędzej czy później zrobi z niej swoją dekorację wewnętrzną. Skoczogonki jako element bioaktywny również dobrze się tu sprawdzają.
Gatunek jest zaskakująco odporny na błędy hodowcy. Ekstremalne wahania temperatury i wilgotności, które u wielu innych ptaszników skończyłyby się problemami, antinous znosi bez większego szwanku. Dlatego, mimo imponujących rozmiarów, można go spokojnie polecić osobom zaczynającym przygodę z ptasznikami.
Temperament i trudność hodowli
Antinous nie jest ptasznikiem, który szuka guza. Samice potrafią schować się błyskawicznie przy minimalnym zakłóceniu, a przed wylinką stają się wyraźnie strachliwe, przestają jeść i unikają kontaktu. To klasyczne oznaki zbliżającej się wylinki, widoczne zazwyczaj na 1-2 tygodnie przed wydarzeniem: pociemniały odwłok, wyblakła kolorystyka, odmowa pokarmu.
Sam proces wylinki u dużych gatunków Pamphobeteus przebiega w pozycji leżącej na plecach, nie w zwisie. Całość może trwać nawet 12 godzin. Po wylince warto zostawić pająka w spokoju przez około dwa tygodnie, aż nowa skórka odpowiednio stwardnieje.
Subadulty tego gatunku są żwawe i szybkie w ruchach, choć nie należą do wyjątkowo defensywnych. Przeniesienie do pojemnika tymczasowego zazwyczaj przebiega bez większego dramatu.
Jeśli chodzi o długowieczność, antinous nie zawodzi: samice mogą dożyć 15, a nawet 20 lat. Samce, jak to u ptaszników bywa, żyją znacznie krócej i zazwyczaj nie przeżywają więcej niż 1,5 roku po ostatniej wylince. To warto mieć w głowie planując rozmnażanie.
Pamphobeteus antinous. Rodzina: Theraphosidae. Zasięg: Ameryka Południowa.