Birupes simoroxigorum: niebieski skarb z Borneo
Wyobraź sobie pająka, który kosztuje tyle co przyzwoity używany motocykl, większość życia spędza pod ziemią i chwyta ofiarę może raz na kilka miesięcy, o ile w ogóle raczy. Mimo to hodowcy polują na niego od lat, płacą krocie i ustawiają się w kolejce. Powód jest jeden: gdy Birupes simoroxigorum pojawia się przy wejściu do nory i patrzysz na niego w świetle lampki, oddech ucieka sam z siebie.
Historia z muzealnym epilogiem
Do 2019 roku ten pająk krążył w hobby pod handlową nazwą Selenocosmia sp. 'Biru', a wcześniej jako Selenocosmia sp. SPBRU. Biru po malajsku znaczy... niebieski. Trudno o trafniejsze przezwisko. Dopiero w 2019 roku Ray Gabriel i Daniela Sherwood formalnie opisali gatunek, nadając mu nazwę Birupes simoroxigorum, a holotyp trafił do muzeum. Gatunek należy do podrodziny Selenocosmiinae i jest endemitem Borneo, tropikalnej wyspy w Azji Południowo-Wschodniej.
Gdy po raz pierwszy pojawił się na rynku, ceny były kosmiczne. Doświadczeni hodowcy wspominają kwoty rzędu jedenastu tysięcy złotych za dorosłą samicę, rok wcześniej byłaby warta pewnie dwa razy tyle. Dziś cena trochę stopniała: dorosła samica to wydatek około 3000 PLN, podrostek można upolować za 470 złotych. Tanie nie jest, ale nerki sprzedawać nie trzeba.
Wygląd: neon za szkłem
Tu zaczyna się to, przez co wszyscy tracą głowę. Już przy około 2 cm długości ciała młode osobniki wyglądają jak kawałek żywego pokazu świetlnego. W świetle lamp kolory dosłownie krzyczą, jaskrawe i neonowe, a nawet wylinka leżąca obok lśni jak trofeum. To jeden z tych gatunków, przy których telefon z aparatem kłamie. Rzeczywistość jest lepsza, a prędkość pająka kamera po prostu nie oddaje.
Jest jednak pewien haczyk: z wiekiem samica traci sporą część tej intensywności. Dorosły osobnik po ponad dwóch latach hodowli, przy 3,5 cm długości ciała, wciąż robi wrażenie, ale nie jest już tym samym neonowym zjawiskiem co w podroście. Gatunek po prostu nie dorasta duży. Za to podrostkowe samice bywają wręcz nieprzyzwoicie piękne.
W terrarium: dżungla pod ziemią
Birupes simoroxigorum to gatunek kopujący (fossorial) z tropikalnego Borneo, więc terrarium urządza się w stylu jungle. Dużo podłoża, torf z wermikulitem i włóknem kokosowym, ubite i dosypywane pod ściankę pojemnika. Do tego korki i gałęzie. Resztę pająk ogarnie sam, dosłownie.
Już w ciągu pierwszych dwóch tygodni od zasiedlenia wykopie pierwszą norę aż do ściany pojemnika, byle mieć gdzie się schować. Z czasem nora się rozbudowuje: kolejne korytarze, komory, podziemna architektura wedle własnego projektu. Jedyna dekoracja, której naprawdę potrzebuje, to kawałek korka przy wejściu. Reszta należy do niego.
Wilgotność to tu sprawa życia i śmierci, bez przesady. Tropikalne Borneo oznacza ciepło i wysoką wilgotność przez cały rok. Substrat powinien być suchy przy powierzchni, ale wilgotny w głębszych warstwach, regularne zraszanie obowiązkowe. Jeden z doświadczonych hodowców stracił samicę z powodu ususznięcia, bo traktował ją jak gatunek suchy. Błąd kosztowny dosłownie i w przenośni.
Karmienie i wylinki
Birupes simoroxigorum jada chętnie, choć rzadko kiedy robi z tego spektakl. Karmi się go raz dziennie, a czasem warto podrzucić koniki polne lub szarańczę, żeby osobnik nabrał masy po wylince. Sęk w tym, że akt polowania zobaczysz może raz na kilka miesięcy, jeśli masz szczęście. Pająk łapie delikatnie, nóżkami, bez filmowego rzucania się na ofiarę. Czasem w ogóle ignoruje świerszcza i wycofuje się do nory. Świerszcz ucieka. Samica wzrusza odnóżami.
Po wylince obowiązuje kilka dni karencji przed kolejnym karmieniem. Zbyt wczesne podanie pokarmu grozi połamaniem chelicerów, nim chityna zdąży stwardnieć. Cierpliwość tu się po prostu opłaca.
Temperament i trudność hodowli
Bardzo szybki, ale niezbyt skory do długich wypadów. Mocno przywiązany do rewiru, niechętnie go opuszcza i nie opuszcza częściej niż musi. Przekładanie przebiega zazwyczaj spokojniej niż można się obawiać, bo pająk woli bronić swojego miejsca niż szarżować w nieznane.
Jad jest silny. Piękny wygląd nie oznacza bezpieczeństwa i ten gatunek nie jest dla hodowców stawiających pierwsze kroki. Wysoka wilgotność, tropikalne temperatury, cena zakupu i specyfika gatunku robią z niego pozycję wyraźnie dla osób z doświadczeniem.
A efekt? Przy dużej kolekcji i karmieniu raz w tygodniu zdarza się zapomnieć, że się go w ogóle ma. I właśnie to, odkrycie go na nowo, moment gdy pojawia się przy wejściu do nory i patrzy na ciebie w świetle lampki, jest wart całej reszty.
Birupes simoroxigorum. Rodzina: Theraphosidae, podrodzina: Selenocosmiinae. Zasięg: Borneo (Azja Południowo-Wschodnia).