Cyclocosmia sp.: pająk, którego nigdy nie zobaczysz
Wyobraź sobie, że kupujesz pająka, urządzasz mu terrarium, regularnie podrzucasz karaczany i przez rok nie widzisz nawet czubka odnóża. Karaczany znikają, więc wiesz, że żyje. Musisz mu wierzyć na słowo, albo raczej na nieobecność. Brzmi jak hodowla absurdu? Witaj w świecie Cyclocosmii.
Kosmita z chińskiej ziemi
Cyclocosmia pochodzi z Chin i Wietnamu. To jeden z najwcześniej odkrytych rodzajów pająków w Chinach, znany tamtejszym mieszkańcom już w starożytności, choć ówcześni nie rozpoznawali go jako pająka. Nie ma się co dziwić: żyje głęboko pod ziemią, nocą, w norze, którą sam buduje i starannie ukrywa. W Wietnamie trafiano na osobniki wędrujące nocą po leśnych ścieżkach Parku Narodowego Cuc Phuong (najstarszego parku narodowego tego kraju), ale to rzadki wyjątek. W naturze gatunek jest niezwykle rzadki. W terrarium bywa dosłownie niewidoczny.
Należy do rodziny Halonoproctidae i grupy tzw. trapdoor spiders, czyli pająków budujących norę z klapką. Ta klapka to inżynierski majstersztyk: utkana z przędzy i gliny, zamyka wejście do tunelu tak szczelnie, że ofiara nie zauważa pułapki. Wystarczy, że nadepnie na klapkę, a pająk błyskawicznie wyskakuje, chwyta zdobycz i cofa się z nią w głąb. Tunel wyściełany jest od środka przędzą i błotem, może mieć rozgałęzienia i schodzić naprawdę daleko w głąb.
Wygląd: stempel, moneta i ciasteczko Oreo
Tu dochodzimy do powodu, dla którego Cyclocosmia zrobiła furorę w Internecie. Ten pająk ma odwłok ścięty, płaski i okrągły, co w świecie pająków nie zdarza się praktycznie nigdzie indziej. Segmentowany dysk z charakterystycznym wzorem sprawia wrażenie starożytnej monety, stempla albo ciasteczka Oreo. Stąd właśnie potoczna nazwa: pająk Oreo.
To nie jest wyłącznie estetyczny kaprys natury. Płaski, mocno schitynizowany odwłok służy jako korek: gdy pająk czuje zagrożenie, cofa się głęboko do nory i zatyka wejście swoim dyskiem. Drapieżnik nie jest w stanie się przez niego przebić. Ewolucja wymyśliła tu żywy korek, z opancerzonym wieczkiem.
Nogi Cyclocosmii są krótkie, a sam pająk nieduży. Dorosły samiec osiąga około 2,5 cm długości ciała i z nogami około 7 cm. Charakterystyczny element samca to nogogłaszczki: wyjątkowo długie, wręcz nieproporcjonalne do reszty sylwetki. Prawdopodobnie samica nie opuszcza nory nawet podczas kopulacji, więc samiec musi sięgnąć bulbusami głęboko w jej tunel. Ewolucja zadbała o odpowiedni zasięg.
W terrarium
Cyclocosmia potrzebuje pojemnika wysokiego, niekoniecznie szerokiego. Sprawdza się coś w rodzaju 12 cm szerokości na 25 cm wysokości i 20 cm głębokości. Podłoże nasypane ukośnie daje pająkowi możliwość wybudowania tunelu w tylnej, głębszej części. Mieszanka torfu z włóknem kokosowym, silnie uwilgotniona, to podstawa: wilgotne podłoże jest stabilniejsze i niezbędne do budowy trwałych tuneli. W terrarium dobrze sprawdzają się kawałki korka, suche liście i skoczogonki jako pomocnicy porządkowi.
Podłoże musi być naprawdę wilgotne, wręcz podmokłe. Cyclocosmia nie pochodzi z suchego klimatu i zbyt suche podłoże sprawi, że tunele będą się osypywać. Jeśli przenosisz pająka z już istniejącą norą: postaw ją pionowo, włóż pająka przodem do wejścia i delikatnie wciśnij. Rozpozna tunel jako swój i zaadaptuje go ponownie, tak jak Atypus.
Żywienie jest proste: karaczany. Znikają? Pająk żyje i poluje nocą albo pod nieobecność właściciela. To jedyny znak obecności, jaki zazwyczaj dostajesz.
Temperament i trudność hodowli
To gatunek dla cierpliwych, naprawdę cierpliwych. Pająk spędza życie pod ziemią i pojawia się na powierzchni niezwykle rzadko. Hodowca może go nie zobaczyć przez rok lub dłużej. Opisywano go jako "czarną dziurę w terrarium", i to z pełnym uznaniem dla gatunku.
Przy nagłym zbliżeniu jest płochliwy i odskakuje. W normalnych warunkach po prostu go nie ma. Na szczęście do ukąszeń dochodzi skrajnie rzadko, bo pająk całe życie siedzi w norce. Przestraszony zastyga albo cofa się głębiej. Jedynie przy silnym stresie, takim jak przekładanie lub rozbicie nory, może reagować ostrzej. O jadzie mówi się, że nie jest groźny dla człowieka, choć pewności brak, a ugryzień w hodowli praktycznie nie odnotowano.
Cyclocosmia to wybór dla hodowcy, który chce mieć w kolekcji coś absolutnie wyjątkowego i nie potrzebuje codziennego kontaktu z podopiecznym. Znikające karaczany i wiedza, że gdzieś tam w głębi tunelu siedzi pająk z odwłokiem jak ciasteczko Oreo, dla niektórych całkowicie wystarczy.
Cyclocosmia sp. Rodzina: Halonoproctidae. Zasięg: Chiny, Wietnam.