Eresus bombels: Kolonia, która zjada matkę
Przywoziłeś kiedyś z wakacji coś, o czym nie miałeś pojęcia, co to jest? Wyobraź sobie fragment dziwnej, gęstej sieci znaleziony we włoskiej trawie, ostrożnie zapakowany i zabrany do domu. Po kilku dniach z gniazda zaczynają wystawać maleńkie nóżki. To właśnie tak erezus potrafi podbić serce hodowcy: skromnie, bezceremonialnie i całkowicie bez ostrzeżenia.
Skąd pochodzi ten pajęczak
Eresus bombels należy do rodziny Eresidae, pajęczaków upodobujących sobie ciepłe, suche środowiska. Stanowiska we Włoszech potwierdzają jego przywiązanie do stepowych, otwartych terenów, gdzie słońce grzeje mocno, a gleba jest twarda i sucha. W naturze erezusy budują rozbudowane, wielowarstwowe gniazda z gęstej pajęczyny. To nie jest prosta nora: pod pierwszą warstwą kryje się kolejna, pod nią trzecia, a cała konstrukcja przypomina miniaturowy labirynt z jedwabiu.
Co ciekawe, gniazdo można przynieść z natury bez pewności, co się w nim kryje. Jeden fragment przywieziony z Włoch po krótkim czasie zdradził swoją tajemnicę: z gęstwiny zaczęły wystawać pierwsze nóżki L1. Inkubacja "na ślepo" okazała się pełnym sukcesem.
Wygląd
Na tle wielu efektownych gatunków pająków erezus L1 robi wrażenie przede wszystkim miniaturą. Pierwsze stadium ma z nogami zaledwie 4 do 5 milimetrów, może nawet mniej. Trudno uwierzyć, że tak mały pajęczak wyrośnie z czasem na okazałą samicę z karapaksem wyraźnie widocznym na tle opuszka ludzkiego palca.
Wariant Yellow Ring wyróżnia się charakterystycznym pomarańczowym albo żółtym paskiem na odwłoku samicy, co sprawia, że dorosłe osobniki wyglądają wyjątkowo. To subtelny akcent, który robi wrażenie zwłaszcza w kontraście z ciemnym ciałem.
W terrarium
Terrarium dla erezusa to przede wszystkim przestrzeń do budowania. Dorosła samica potrafi kompletnie zasieciować cały pojemnik, tworząc wielowarstwowe, gęste gniazdo przypominające to naturalne. Sprawdza się wystrój "stepowy": susz, trawa, kamienie, dużo miejsca przy dnie. Gatunek nie potrzebuje tropikalnej wilgoci ani egzotycznych temperatur: lubi ciepło i suchość, tak jak we Włoszech w środku lata.
Charakterystyczną cechą dorosłych i starszych osobników jest tzw. kudłata pajęczyna. Samica wytwarza ją pocierając tylnymi odnóżami o okolice odwłoka i kądziołki przędne. Efekt jest natychmiast widoczny: puszyste, żółtawe włókna wyróżniają się spośród jaśniejszej, szarej pajęczyny budowanej przez młode. W gnieździe można więc gołym okiem odróżnić czyjej roboty jest każda warstwa.
Żywienie jest wyjątkowo proste, szczególnie u maluchów. L1 trzymane grupowo mają dostęp do świerszczy przez całą dobę: żarcie chodzi wolno po pojemniku non-stop, a młode polują w swoim tempie. Nieograniczony dostęp do pokarmu to podstawa wzrostu, choć każdy osobnik idzie trochę własnym rytmem.
Temperament i trudność hodowli
Eresus bombels to gatunek stadny: młode L1 zimują razem w gnieździe i dopiero na wiosnę zaczynają się rozchodzić. Nie trzeba ich separować od razu po wykluciu, a wręcz nie powinno się tego robić zbyt pochopnie. Wspólne życie ma swój sens. Każdy osobnik buduje sieć na pajęczynie wybudowanej przez rodzeństwo, dokładając własne włókna do wspólnego dzieła. Kolonia rośnie razem, warstwa po warstwie, tworząc imponującą strukturę. W jednym gnieździe w naturze może zimować nawet około 100 osobników.
Nie wszyscy jednak rozwijają się tak samo. Osobnik odseparowany od grupy może wylinąć nawet ponad miesiąc wcześniej niż reszta rodzeństwa. Czy to efekt lepszych indywidualnych warunków, mniejszej konkurencji, czy po prostu genetycznej loterii, trudno rozstrzygnąć. Jedno jest pewne: różnice tempa wzrostu są widoczne nawet przy nieograniczonym dostępie do pokarmu.
Trudność hodowli plasuje się na poziomie średniozaawansowanym. Gatunek nie wymaga skomplikowanego wystroju ani egzotycznych warunków, ale wymaga rozumienia jego biologii i sporej cierpliwości. Najważniejsza zasada: nie panikować, gdy samica przestaje się ruszać.
Bo tu dochodzimy do najbardziej niezwykłego momentu w hodowli erezusa. Samica umiera naturalnie ze starości, a jej śmierć to nie koniec historii, tylko kulminacja. Młode zjadają ją od środka w procesie zwanym matrifagią. Brzmi brutalnie, ale to jeden z najbardziej zaawansowanych ewolucyjnie aktów troski o potomstwo, jakie można obserwować u pajęczaków.
Jak odróżnić martwą samicę od wylinki? To pytanie pojawia się u każdego hodowcy prędzej czy później. Odpowiedź jest prosta: wylinka ma otwarty karapaks, bo pająk otwiera go podczas linienia. U martwej samicy karapaks jest zamknięty, nienaruszony i w całości. Uda czy inne fragmenty ciała mogą być kompletnie puste w środku, ale karapaks zdradza prawdę od pierwszego spojrzenia.
Wyobraź sobie kolonię stu osobników w terrarium: sieć na sieci, pająk na pająku, każdy dokładający własne włókno do wspólnego imperium. To jeden z tych widoków, które trudno opisać słowami.
Eresus bombels. Rodzina: Eresidae. Zasięg: Europa południowa, m.in. Włochy.