Orphnaecus philippinus: Pomarańczowy demon z filipińskiej ziemi
Są pająki, które wyglądają jak żywe klejnoty. Orphnaecus philippinus jest jednym z nich. Gdy widzisz dorosłą samicę po raz pierwszy, intensywna pomarańcz uderza w oczy mocniej, niż można się spodziewać po tak niedużym zwierzęciu. A potem pająk rusza. I wtedy rozumiesz, że to nie jest coś dla każdego.
Filipiński lokator
Jak sama nazwa gatunkowa sugeruje, Orphnaecus philippinus pochodzi z Filipin. To azjatycki gatunek i ta geografia ma znaczenie, bo wszystkie azjatyckie ptaszniki rządzą się swoimi prawami: są szybsze, bardziej nieprzewidywalne i dysponują jadem o wysokiej sile rażenia. Filipiny to kraj wysp i tropikalnych lasów, gdzie takie stworzenia zamieszkują podziemia, kopią tunele i rzadko fatygują się na powierzchnię bez wyraźnego powodu.
Gatunek należy do grupy kopaczek, które w terrarium tworzą rozbudowane systemy nor. To nie są pająki do obserwowania podczas wieczornego spaceru po korzeniu. To są pająki, które żyją pod ziemią i dają się zobaczyć wtedy, gdy same zadecydują.
Wygląd
Zanim przejdziemy do hodowlanych realiów, trzeba oddać sprawiedliwość temu, jak Orphnaecus philippinus wygląda, bo naprawdę jest na co patrzeć.
Dorosła samica prezentuje się w intensywnym, jednolitym pomarańczu pokrywającym całe ciało. Owłosienie jest rzadkie, przez co skóra wydaje się aksamitna, niemal zamszowa. Nie ma tu pstrokatych wzorów ani kontrastowych plam, jest za to ta jedna mocna barwa, która robi wrażenie nawet na osobach nieczułych na pająkową urodę. Pod względem intensywności koloru Orphnaecus philippinus trochę ustępuje Chilobrachys sp. Orange Thailand, ale to nadal jeden z bardziej efektownie ubarwionych gatunków azjatyckich.
Co ciekawe, młode osobniki wyglądają zupełnie inaczej. Jako podrostki mają brązowe ubarwienie i dopiero z wiekiem odkrywają swoją pomarańczową tożsamość. Cała ta transformacja jest jednak warta czekania, bo zarówno jako podrostek, jak i dorosły osobnik gatunek prezentuje się naprawdę ładnie. Samica dorasta do około 4,5 cm ciała, co plasuje ten gatunek w kategorii niezbyt dużych ptaszników, choć jego hodowcy zgodnie podkreślają, że osiąga dosyć pokaźne rozmiary jak na ten rodzaj.
W terrarium
Orphnaecus philippinus to gatunek podziemny i terrarium powinno to odzwierciedlać. Sprawdza się niski pojemnik typu braplast z grubą warstwą torfu jako substratem. Torf układany jest najpierw sucho, a następnie odpowiednio nawadniany. Pająk potrzebuje miejsca do kopania, bo robi dosyć długie tunele i bez odpowiedniej głębokości substratu po prostu nie będzie czuł się u siebie.
Dobrą praktyką jest umieszczenie w terrarium korka tubowego jako punktu startowego. Tuż przed wprowadzeniem pająka warto palcem wykopać wstępną norę, żeby dać mu sygnał: tu możesz kopać, tu jest bezpiecznie. Korek spełnia przy tym podwójną funkcję: jest kryjówką na starcie, ale też refugium na wypadek, gdy podłoże stanie się za mokre. Pająk sam decyduje, gdzie wolałby być.
Jedna ściana pojemnika powinna być ogrzewana kablem grzewczym. To typowe rozwiązanie dla azjatyckich gatunków, które potrzebują warunków bliskich tropikalnym.
Wilgotność to kwestia, której nie można bagatelizować. Orphnaecus philippinus nie lubi ani przesuszenia, ani zbyt niskiej wilgotności powietrza. Trzeba pilnować poziomu wilgoci w podłożu i nie dopuszczać do skrajności w żadną stronę. Pająk nie wybaczy zaniedbania.
Temperament i trudność hodowli
I tu zaczynają się schody dla niecierpliwych i początkujących.
Orphnaecus philippinus jest bardzo szybki. Naprawdę bardzo. Przy przeniesieniu na nowe podłoże natychmiast próbuje uciekać we wszystkich kierunkach jednocześnie, bez żadnego ostrzeżenia i bez żadnego ociągania. We własnym pojemniku jest spokojniejszy i rzadko sam wychodzi na powierzchnię, ale każda interwencja hodowcy to potencjalny sprint, który może zaskoczyć nawet doświadczoną osobę.
Do tego jad. Siła jadu Orphnaecus philippinus jest wysoka, co wpisuje się w regułę wszystkich azjatyckich ptaszników: tu nie ma przelewek. To nie jest gatunek do brawurowych eksperymentów ani do nauki na własnych błędach.
Z tych powodów Orphnaecus philippinus trafia zdecydowanie w ręce doświadczonych hodowców. Nie dlatego, że jest niemożliwy w utrzymaniu, bo przy odpowiednim przygotowaniu terrarium i znajomości azjatyckich ptaszników sprawia stosunkowo mało kłopotów. Ale dlatego, że jego szybkość i potencjalna jadowitość wymagają spokoju, refleksu i szacunku, który przychodzi z praktyką, a nie z entuzjazmem.
Jeśli masz za sobą kilka sezonów z mniej wymagającymi gatunkami i czujesz, że czas na coś, co wygląda jak żywy bursztyn i biega jak myśl, Orphnaecus philippinus czeka w swojej norze. Cierpliwy. Na razie.
Orphnaecus philippinus. Rodzina: Theraphosidae. Zasięg: Filipiny (Azja).