Poecilotheria sp.: Piękno, które gryzie
Wyobraź sobie, że stoisz nocą w parku narodowym na Sri Lance, latarka błądzi między drzewami i nagle na sieci rozpiętej dwa i pół metra nad ziemią dostrzegasz coś dużego. Bardzo dużego. To dorosła samica Poecilotheria, i nawet przez środek nocy, w dusznym, gorącym powietrzu azjatyckiej dżungli, robi piorunujące wrażenie. Ptaszniki papuzie mają w sobie coś, co sprawia, że stoisz i patrzysz, zapominając o ostrożności. Właśnie to jest ich największe niebezpieczeństwo.
Skąd pochodzi papuzi olbrzym
Rodzaj Poecilotheria związany jest z Azją Południową: ze Sri Lanką i Indiami. Sri Lanka to wyspa o wyjątkowo bogatej endemicznej faunie, a tamtejsze parki narodowe kryją dziesiątki gatunków spotykanych wyłącznie w tym jednym miejscu na Ziemi. Właśnie tam żyją dzikie Poecilotheria, wysoko w koronach drzew, budując rozległe sieci-schronienia. Samice trzymają się wyraźnie powyżej poziomu wzroku, natomiast niedorosłe osobniki mogą trafiać bliżej ziemi i to tam czasem wpada w oko coś nieoczekiwanego: niespełna trzycentymetrowy samiec z trzema nogami w trakcie regeneracji, żywy dowód na to, że życie na wolności nie jest dla słabych.
Klimat, w którym te pająki żyją, jest bardzo duszny i bardzo ciepły. To ważna wskazówka dla każdego, kto chce je hodować w Polsce.
Wygląd
Trudno zacząć od czegokolwiek innego niż rozmiar. Poecilotheria należą do dużych ptaszników: samica przy próbie rozrodu mierzy sześć i pół centymetra długości ciała, i to wcale nie jest jej koniec wzrostu. Samce zachwycają intensywnymi kolorami, które w połączeniu z gabarytami dają efekt naprawdę robiący wrażenie. To ptaszniki nadrzewne, więc wzorzec ubarwienia pełni rolę kamuflażu wśród kory i liści, ale w terrarium na tle korka i torfu wyglądają po prostu przepięknie. Określenia "piorunujące" czy "niesamowite" nie są tu przesadą, lecz dokładnym opisem tego, co widzisz po otwarciu terrarium.
W terrarium
Poecilotheria to gatunki nadrzewne, więc terrarium musi mieć przede wszystkim wysokość. Dorosłe samice potrzebują przestrzeni, której niskie, tymczasowe pojemniki po prostu nie zapewniają. Przekonuje się o tym każdy hodowca po kilku linieniach swojego pająka. Podłoże sprawdza się torfowe lub mieszane z korkiem, przy czym kluczowe jest utrzymanie odpowiedniej wilgotności: torf nie może być nadmiernie przeschnięty, a miska z wodą jest absolutnie obowiązkowa. Gatunek wymaga stałego dostępu do wilgoci (podpłakiwane podłoże). Terraria szklane z elementami korkowymi sprawdzają się dobrze, bo pozwalają utrzymać odpowiedni mikroklimat.
Jedna praktyczna uwaga dotycząca małych osobników: juvenile Poecilotheria bez trudu przecisną się przez otwory, które wydają się wystarczająco małe. Kliszówki z wadliwymi wieczkami potrafią skutecznie wypuścić całą grupkę młodych "kolorów" na sufit i meble, zanim hodowca zorientuje się, co się stało.
Żywienie nie jest problematyczne: to aktywne drapieżniki, które polują z zapałem. Tu jednak warto rozwiać jeden popularny mit. W hodowli grupowej pająki pozornie rosną szybciej, bo wrzuca się naraz więcej karaczanów i świerszczy, żerowanie jest intensywniejsze, metabolizm przyspiesza i linienia pojawiają się częściej. Sam fakt przebywania w towarzystwie nie ma żadnego fizjologicznego wpływu na wzrost. Co więcej, hodowla grupowa Poecilotheria niesie ze sobą realne ryzyko: osobniki potrafią się nawzajem zabijać i większość doświadczonych hodowców odradza ten pomysł jednoznacznie.
Temperament i trudność hodowli
Tu trzeba być szczerym. Poecilotheria są bardzo szybkie, znacznie szybsze od gatunków podziemnych, i skrajnie defensywne. Azjatyckie pochodzenie daje o sobie znać od pierwszego kontaktu: pająk przyjmuje postawę gotowości i czeka wyłącznie na pretekst. Transfer wymaga skupienia i kontrolowanej techniki, bo przy otwartym terrarium ryzyko ucieczki na biurko jest jak najbardziej realne.
Jad Poecilotheria jest silny. Relacje osób po ugryzieniu mówią o dwóch, trzech dniach intensywnego bólu i bezsennych nocy, niekontrolowanych skurczach całego ciała pojawiających się losowo oraz możliwym całkowitym unieruchomieniu z powodu konwulsji. To nie są opisy "nieco bolało". Z tego powodu wielu doświadczonych hodowców kategorycznie nie bierze tych pająków na ręce, niezależnie od tego, ile lat doświadczenia ma za sobą.
Paradoksalnie, Poecilotheria są często polecane jako dobry wybór na pierwszego silnie jadowitego ptasznika, i coś w tym jest: są piękne, aktywne, spektakularne. Kluczowe jest jednak zacząć od młodego osobnika, obserwować jak temperament zmienia się z wiekiem, i nigdy nie wchodzić do terrarium dorosłej samicy bez pełnej koncentracji. Kupowanie od razu dorosłej samicy to droga na skróty, której większość hodowców potem żałuje.
Rozmnażanie to osobny rozdział i wyjątkowo trudny. W Polsce gatunek rozmnożyło zaledwie kilku hodowców. Synchronizacja cykli samca i samicy, właściwy moment dopuszczenia, ryzyko utraty samca po kopulacji, możliwość nieudanego kokonu (samica może wylać jaja na substrat zamiast prawidłowo go uformować): to wszystko sprawia, że Poecilotheria w hodowli reprodukcyjnej to temat dla naprawdę cierpliwych i doświadczonych osób. Gatunek uznawany jest w Polsce za skrajnie rzadki w kolekcjach.
Czy warto? Każdy, kto choć raz widział dorosłą samicę Poecilotheria na sieci we własnym terrarium, zna odpowiedź. Pytanie tylko, czy jest się gotowym na to, co idzie w pakiecie.
Poecilotheria sp. Rodzina: Theraphosidae. Zasięg: Sri Lanka, Indie.